- We wrześniu zaczniemy użytkować w Dobczycach magazyn wyrobów gotowych. Wkrótce zaczniemy też montować maszyny w hali produkcyjnej - mówi Dariusz Orłowski, prezes Wawelu. Przenoszenie produkcji do nowej fabryki trochę potrwa. Spółka chce to robić tak, aby nie ucierpiała na tym bieżąca sprzedaż. - Przenosiny rozpoczniemy jeszcze we wrześniu. Przewidujemy, że najpóźniej w czerwcu przyszłego roku będziemy już pracować tylko w nowym zakładzie w Dobczycach. Do tego czasu znajdziemy nabywców na nieruchomości w Krakowie - dodaje prezes Orłowski. Przypomina, że firma ma do sprzedaży trzy działki w stolicy Małopolski o powierzchni około 4 hektarów. - Prowadzimy rozmowy z potencjalnymi inwestorami. Umowy sprzedaży najprawdopodobniej zostaną podpisane w przyszłym roku - dodaje prezes Orłowski.

Inwestycja związana z budową fabryki w Dobczycach pod Krakowem (rozpoczęta w połowie 2004 r.) i wyposażeniem ją w maszyny szacowana jest na około 90 mln zł. Wawel finansuje ją w większości długiem (dostał 53 mln zł kredytu inwestycyjnego od BRE Banku). Firma spodziewa się zastrzyku gotówki ze sprzedaży nieruchomości w Krakowie, co pozwoli jej w części spłacić zobowiązania. Firma ma dobre wyniki. Po I półroczu jej przychody ze sprzedaży przekroczyły 97 mln zł, zysk z działalności operacyjnej zbliżył się do 7 mln zł, a wynik netto sięgnął 8,8 mln zł.

Prezes Orłowski nie zdradza, jakich konkretnie wyników spodziewa się w całym roku. - Sprzedaż na pewno będzie lepsza od tej z 2004 roku. Jeśli chodzi o wynik finansowy, nie zakładam, że będzie gorzej - mówi prezes Orłowski. Dla spółki, której 70% sprzedaży stanowią wyroby czekoladowe, najlepszy jest IV kwartał. Okres żniw jest przed nią. Przypomnijmy, że 2004 r. był wyjątkowo dobry dla Wawelu. Spółka miała blisko 200 mln zł przychodów i 18,7 mln zł zysku netto.