WIG20 znowu pnie się w górę. Ustanowienie dzisiaj nowego tegorocznego maksimum to kwestia 4 pkt. W tej sytuacja droga do rekordu wszech czasów z marca 2000 r. stoi właściwie otworem. Od poziomu tego (2482 pkt) dzieli WIG20 jeszcze niecałe 7%. Od początku obecnej fali wzrostowej w połowie maja, indeks rósł dotąd w tempie średnio 6 pkt na dzień. Gdyby taka dynamika się utrzymała, WIG20 potrzebowałby jeszcze ponad 5 tygodni na dotarcie do rekordowego poziomu.
W praktyce spodziewałbym się jednak trochę innego scenariusza,niż wzrost w takim umiarkowanym tempie. WIG20 wybił się ostatnio ponad rosnącą linię biegnącą po serii najważniejszych szczytów począwszy od września 2003 r. Jest ona górną linią przybliżonego kanału czy też raczej lekko zwężającego się klina. Fakt ten wydaje się wystarczającym impulsem do zwyżki indeksu do wspomnianego oporu na wysokości 2482 pkt. Są podstawy, by sądzić, że mamy przed sobą ostatnią falę trendu zwyżkowego trwającego od maja. Nie jest wykluczone, że ten ostatni etap przybierze formę znacznie szybszego wzrostu, ocierającego się o euforię. Niepokojące jest narastające wykupienie rynku, zwłaszcza jeśli spojrzymy na sytuację z długiej perspektywy. Prosty oscylator, obrazujący odchylenie indeksu od średniej kroczącej z 200 sesji, jest bliski wartości najwyższej od 2 lat, czyli od momentu, kiedy kończyła się pierwsza fala hossy trwająca od maja 2003 r.
Kończy się paliwo do zwyżki na szerokim rynku. Systematycz-nie spadają kursy większości spółek. Na razie wrzesień nie przyniósł odwrócenia tej negatywnej tendencji panującej przez cały sierpień. Tendencję tę obrazuje opadający wskaźnik szerokości rynku Advance/Decline. Po pomyślnym dla większości spółek okresie maj-lipiec, wskaźnik w szybkim tempie powraca do swojego majowego dołka. Mimo tego zjawiska WIG20 może jeszcze iść przez pewien czas w górę, ale jak pokazała podobna sytuacja w lutym, coraz mniejsza liczba rosnących walorów zapowiada zakończenie trendu wzrostowego także w przypadku blue chips.