Wczoraj aluminium i inne metale drożały zarówno w Londynie, jak i w Nowym Jorku. Zwyżka cen nabrała większych rozmiarów po popołudniu - w Londynie o 8 USD - po opublikowaniu raportu o niespodziewanym wzroście zamówień w niemieckich fabrykach. W lipcu wartość tych zamówień okazała się aż o 3,7% większa niż w czerwcu, co uznano za zapowiedź wzrostu popytu na metale używane w różnych procesach produkcyjnych. Wiadomość z berlińskiego ministerstwa gospodarki i pracy zrobiła na uczestnikach rynku tym większe wrażenie, że ekonomiści spodziewali się spadku zamówień o 0,9%.
Analitycy rynku surowcowego przewidują jednak, że w perspektywie kilku miesięcy ceny metali mogą spaść, gdyż zaszkodzi popytowi na nie, jak i całej gospodarce, zbyt droga ropa naftowa. Ceny ropy od początku roku wzrosły już o ponad 50%, co spowodowało znaczący wzrost kosztów w spółkach wydobywających inne surowce i przetwarzających je. Dotychczas te coraz wyższe koszty udawało się pokrywać wzrostem cen, ale wytrzymałość odbiorców wydaje się już bliska wyczerpania.
Późnym popołudniem ropa znowu zaczęła drożeć i może dlatego na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono 1869 USD, o 1 USD mniej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 1873 USD za tonę.