- Czekamy na wyznaczenie przez sędziego daty głosowania nad układem - mówi Barbara Konrad-Dziwisz, wiceprezes Centrozapu. - Porozumienie zakłada spłatę długów akcjami. W konwersji wierzytelności o wartości około 170 mln zł miałoby uczestniczyć prawie 700 podmiotów. Największymi wierzycielami katowickiej spółki są: Urząd Skarbowy w Sosnowcu, NFOŚiGW, Stalexport, ING Bank Śląski, PKO BP i niemiecki SMS Demag. Łącznie firma jest im winna 69,5 mln zł.
Ireneusz Król, prezes Centrozapu, zapewnia po raz kolejny, że spółka wróci na warszawską giełdę. - Takie zamierzenie mieliśmy od samego początku. Może pociągniemy za sobą inne firmy konwertujące długi na akcje. Zachowujemy wszelkie standardy spółki publicznej, może nawet staranniej niż notowane firmy. Mamy szkolenia, pracujemy nad przyjęciem zasad ładu korporacyjnego. Termin ponownego wejścia na giełdę uzależniony jest od postępowania sądowego i konwersji. Procedury powinny się zakończyć w tym roku. - Potem siądziemy nad prospektem emisyjnym. Będziemy rozmawiać z KPWiG i mam nadzieję, że wrócimy na parkiet w I kwartale przyszłego roku - mówi prezes Król.
Centrozap musiał ogłosić upadłość po tym, jak urzędy skarbowe kazały mu zapłacić ponad 100 mln zł z tytułu nienależnie pobranych zwrotów podatku. NSA uznał, że trzy czwarte tej kwoty fiskus zabrał bezpodstawnie. Pieniądze wróciły do Centrozapu, który tonął w długach. - Zostały przeznaczone głównie na spłatę zobowiązań wobec pracowników - mówi B. Konrad--Dziwisz.
Spółka chce uzyskać zadośćuczynienie za decyzje fiskusa. Liczy na 100 mln zł odszkodowania. 10 października odbędzie się kolejne posiedzenie Sądu Okręgowego w sprawie przeciwko dyrektorowi Urzędu Kontroli Skarbowej w Katowicach. Proces może się długo ciągnąć, jednak Centrozap nie traci nadziei. - W świetle nowych przepisów, nie stoimy na straconej pozycji - mówi B. Konrad-Dziwisz.
Centrozap po dwóch kwartałach tego roku ma 8,8 mln zł zysku netto. Spółka prowadzi już działalność operacyjną, handlując m.in. odlewami.