Reklama

Silna ułuda łatwych zysków

Strategia "kup i trzymaj" raczej nie będzie pomocna w wykreowaniu nas na emerytów-milionerów

Publikacja: 12.09.2005 09:53

Trwa hossa. Inwestorzy mogą odnieść wrażenie, że właściwie nie ma łatwiejszego sposobu zarabiania pieniędzy. Patrząc na długoterminowy wykres obejmującego szerokie grono spółek indeksu WIG, widać wzrost przerywany korektami, które jednak się kończą. Po jakimś czasie indeks wychodzi na nowe szczyty. Czyż to nie piękne?

Taki kształt wykresu może rodzić jednoznaczne wnioski. Odnosi się wrażenie, że kupno akcji obarczone jest niskim ryzykiem straty. Nawet gdyby moment zakupu nie był najlepszy, to zawsze można papiery "zaparkować" i poczekać na lepsze czasy. WIG jest obecnie wyżej od wierzchołka z początku 1994 r. i szczytu "hossy internetowej". Wydaje się, że faktycznie zakup akcji jest dobrym sposobem na lokowanie oszczędności.

Oczywiście, pewnym problemem jest dobór akcji. W końcu na wykresie mamy cały indeks, a zachowanie pojedynczej spółki może być odmienne. Problem można rozwiązać za pomocą dywersyfikacji, o której pisze się w każdej książce poświęconej inwestycjom na rynku akcji. Aby zbliżyć zmiany wartości własnego portfela do zmian indeksu, należy wybrać takie papiery, które mają największy udział w tymże indeksie.

Ułuda łatwych zysków jest silna, co pokazuje angażowanie się w grę na rynku osób wcale do tego nie przygotowanych. Nie chodzi tu tylko o łatwość otwarcia rachunku inwestycyjnego i samego procesu złożenia zlecenia. Chodzi także o przygotowanie merytoryczne. Grać może każdy, ale nie każdy ma świadomość, ile faktycznie ryzykuje.

Czy faktycznie giełda to takie eldorado? Czy forsowana przez wielu specjalistów strategia "kup i trzymaj" jest tą, która doprowadzi nas do bogactwa, a przynajmniej zapewni godziwy dodatek do emerytury? Patrząc na przebieg zmian wartości indeksu WIG, taki wniosek wydaje się zasadny. Zapominamy jednak o bardzo poważnym elemencie związanym z lokowaniem oszczędności, jakim jest inflacja. Gdy uwzględnimy ten czynnik, cała analiza wywraca się, a wnioski są bolesne i sprowadzają początkujących inwestorów na ziemię.

Reklama
Reklama

Przypomnijmy podstawowe założenie, które mówi, że osoba podejmująca decyzję o oszczędzaniu części własnych dochodów liczy, że odkładając bieżącą konsumpcję na później zyska z tego tytułu pewną premię. Innymi słowy, odmawiając sobie w tej chwili wydania 1000 złotych na jakąś przyjemność, liczy, że w przyszłości jej kapitał będzie wart więcej. Trzeba tu zwrócić uwagę na pewien szczegół, którego prawdopodobnie nie wszyscy są świadomi. Jeśli mówimy o wartości, to mamy na myśli wartość realną. Zatem oszczędzający liczy, że jego kapitał będzie REALNIE wart więcej niż obecnie.

Mając to na uwadze, każdy powinien się zastanowić, jaka realna stopa zwrotu go interesuje. Nie zapominajmy, że im większa oczekiwana stopa zwrotu, tym większe musi zostać podjęte ryzyko. Jak zauważyliśmy wcześniej, ryzyko inwestycji na rynku akcji wydaje się niskie i zawsze jest możliwość wybronienia swojego kapitału. Zbliża się moment rewizji tego wniosku.

Nic nie przychodzi łatwo, a już na pewno zarabianie na rynku. Drugi wykres pokazuje przebieg tego samego indeksu WIG. Różnica jest taka, że zmiany indeksu w poszczególnych miesiącach zostały skorygowane o wielkość inflacji. Dopiero teraz otrzymujemy prawdziwy obraz rynku.

Jak widać, różnica jest kolosalna. Czy mając przed oczami taki wykres, jesteśmy skłonni z tym samym zapałem kupować akcje? Czy jesteśmy przygotowani na realną stratę 80% kapitału, jaka miała miejsce w przypadku tych inwestorów, którzy mieli nieszczęście kupić papiery na szczycie hossy w 1994 r? Czy jesteśmy przygotowani na fakt, że obecnie poziomy WIG to ledwie połowa wartości z 1994 roku? Zauważmy, jak blado teraz wygląda szalona, jak się zdawało, hossa internetowa, zakończona w marcu 2000 r. Kto kupił na szczycie tamtego wzrostu, musiał czekać ponad cztery lata na odrobienie strat. Teraz osiąga zysk około 20%, ale w dołku z 2001 r. wartość zainwestowanego kapitału spadła o 50%.Jakże inne wnioski nasuwają się teraz. Po pierwsze, sprawa zarabiania na rynku nie jest wcale taka prosta, jakby się wcześniej zdawało, a ryzyko znacznie większe. Po drugie, strategia "kup i trzymaj" raczej nie będzie pomocna w wykreowaniu nas na emerytów-milionerów. Pamiętajmy o nieszczęśnikach z przełomu 1993 i 1994 r. Oni realnie po 11 latach mają teraz połowę tego, co zainwestowali! No i wreszcie po trzecie, czy w tej chwili, po czterech latach wzrostu, jest dobry moment na długoterminowe zakupy?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama