Zbliżamy się do szczytu. Taka sesja, jak ta wczorajsza, jest tego wskazówką. Nie znaczy, że szczyt pojawi się już dziś ani w ciągu najbliższych dni. Tak łatwo nie będzie. Po obserwacji zmian cen przy kreśleniu poprzednich, istotnych w dłuższej perspektywie szczytów można zauważyć, że budowane są one przez wiele dni.
Formowanie się końca hossy to proces dynamiczny i charakteryzujący się dużą zmiennością cen. Ta wynika z bardzo zmiennych nastrojów. Wszyscy są świadomi, że hossa się w końcu wyczerpie i rynek jest targany raz nadzieją na rekordy, a po chwili strachem przed załapaniem się na początek bessy. Gracze mało wprawieni narażeni będą na poważny stres. Duża zmienność w takich okresach jest raczej okazją do szybkich strat niż osiągnięcia zysków.
Wczoraj na rynku pojawił się optymizm oraz pierwsze oznaki strachu przed posiadaniem krótkich pozycji. Zauważmy, że w czasie zwyżki cen LOP na nowej serii już nie rosła, a w pewnych momentach nawet lekko spadała. Jest to o tyle znamienne, że przecież trwa rolowanie pozycji i na nowej serii pojawiają się gracze przechodzący z serii wygasającej, a więc LOP powinna rosnąć choćby tylko z tego tytułu.
Na razie nie można mówić o jakiejś panice kupna. Na to jest zdecydowanie za wcześnie. Rynek osiągnął poziom dogodny do krótkiej korekty (takie ostatnio przeważają) przed atakiem na historyczny szczyt rynku terminowego, czyli poziom 2468 pkt osiągnięty 27 marca 2000 r. Oczywiście jest to poziom symboliczny, bo realnie jesteśmy znacznie niżej.
Jak łatwo się domyślić, na razie nie ma żadnych poważniejszych sygnałów, które wskazywałyby na koniec wzrostu. Poziom optymizmu rośnie, co widać po wartości bazy, ale nie jest to jeszcze euforia, na jaką czekamy. Czekamy więc dalej.