Reklama

Buy back lub inwestycje

W październiku - na wniosek największego akcjonariusza - odbędzie się NWZA Śrubeksu. Porządek obrad przewiduje m.in. wprowadzenie do statutu zapisów dotyczących skupu własnych akcji w celu umorzenia. Czy firma szykuje się do buy backu?

Publikacja: 23.09.2005 07:48

Z naszych informacji wynika, że wniosek o zwołanie NWZA (18 października) złożył NFI im. E. Kwiatkowskiego. Razem z innymi funduszami kontrolowanymi przez CA IB Fund Management, czyli Drugim NFI i Progressem, ma ponad 17% kapitału i głosów w Śrubeksie. Porządek obrad przewiduje zmiany w radzie nadzorczej i statucie. Jeśli chodzi o pierwszy punkt, bardzo prawdopodobne jest rozszerzenie rady. W jej składzie może się pojawić reprezentant kolejnego inwestora finansowego. Instytucje finansowe, zwłaszcza spod znaku CA IB, dominują w akcjonariacie łańcuckiej firmy.

Trwają analizy

Zmiany w statucie miałyby polegać na dodaniu zapisów dotyczących skupu przez przedsiębiorstwo własnych akcji w celu umorzenia. Czy to znaczy, że czeka nas buy back?

- Nie wykluczamy takiego rozwiązania - mówi Artur Cąkała, przewodniczący rady nadzorczej Śrubeksu i prezes CA IB Fund Management. - Rozważamy, co przyniesie większe korzyści spółce i jej akcjonariuszom: inwestycje czy buy back. Moim zdaniem, teraz bardziej prawdopodobny wariant to inwestycje. Analizy jednak trwają.

Wtóruje mu prezes Śrubeksu Wojciech Fedko. - Buy back to pożyteczne narzędzie - przyznaje. - Uważam jednak, że jeszcze nie przyszedł moment na jego stosowanie. Powoli, konsekwentnie budujemy wartość spółki poprzez różnorodne działania operacyjne. Ten rok - ze względu na sytuację w branży - jest okresem spadku, ale nasze poczynania już przynoszą efekty. Spodziewamy się dalszej poprawy, w związku np. z realizowanymi inwestycjami i restrukturyzacją. Jeśli mimo wszystko nasze akcje nie będą się "dźwigać", wówczas warto będzie pomyśleć o buy backu.

Reklama
Reklama

Wczoraj kurs spółki spadł o 1,4%, do 34 zł. Historyczne maksimum (lutowy debiut na GPW) to 53 zł.

Stabilizacja oznacza poprawę

Wahania na rynku stalowym i załamanie w branży spowodowały, że Śrubex, największy w regionie producent śrub, nakrętek i wkrętów, musiał radykalnie obniżyć prognozy. W 2004 r. miał 12,8 mln zł zysku. W tym chciał osiągnąć 11,5-12,5 mln zł. Teraz oczekuje 5,2 mln zł. - Powiem krótko: gwarantuję, że zrealizujemy plany - mówi prezes. Po I półroczu firma ma 76 mln zł przychodów (o 3 mln zł więcej niż przed rokiem) i 3,1 mln zł zysku netto (trzy razy mniej).

Spółka spodziewa się poprawy rezultatów w przyszłym roku. - Sygnały płynące od producentów stali są sprzeczne. Spodziewamy się jednak stabilizacji cen. Podaż na naszym rynku też zostanie z pewnością "przycięta" do mniejszego popytu. Ponieważ mamy silną pozycję rynkową, docieramy do klientów, w czym upewnia nas bardzo duże zainteresowanie, z jakim się spotkałem choćby podczas ostatnich targów, do rozwiązania pozostaje więc problem rentowności. Powalczymy o nią - deklaruje prezes.

Inwestor? Bez konkretów

Pytany o ewentualne wejście inwestora strategicznego, prezes Fedko przyznaje, że Śrubex - ze względu na klarowną sytuację właścicielską, dodatnią rentowność czy mocną pozycję rynkową - cieszy się zainteresowaniem partnerów z branży. I że branżowe kontakty są. - Zainteresowanie jest, konkretów nie ma. Jak będą, poinformuję o tym rynek - mówi. Dodaje, że wejście inwestora miałoby sens, jeśli zaproponowałby spółce jakąś "strategiczną koncepcję", w której Śrubex byłby elementem większej całości.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama