Nadchodzący tydzień przyniesie poważną zmianę sytuacji fundamentalnej oddziałującej na rynki finansowe. Po pierwsze, na parkiecie pojawił się właśnie koncern PGNiG. Rok temu przez kilka tygodni po porównywalnym debiucie PKO BP indeksy szły w górę. Trudno jednak powiedzieć, czy tego rodzaju porównanie jest teraz uzasadnione. W poprzednich miesiącach na GPW panowała zdecydowanie lepsza koniunktura niż rok temu, a przez to chęć realizacji zysków jest teraz znacznie większa. Jeszcze ważniejszym wydarzeniem będą niedzielne wybory parlamentarne. Nawet zdecydowane zwycięstwo faworyzowanej przez rynki PO nie musi przynieść fali zakupów. Scenariusz taki może być już w cenach. Kiedy WIG20 bił rekord wszech czasów z marca 2000 r., tłumaczono to właśnie oczekiwaniami na korzystny wynik wyborów.
Nadmiar optymizmu
Biorąc pod uwagę dane gospodarcze z ostatnich miesięcy, wygląda na to, że optymizm inwestorów mógł być przesadzony. Jak widać na wykresie obok, rozluźniła się silna zależność między roczną zmianą produkcji przemysłowej a roczną zmianą WIG20. Inwestorzy praktycznie zignorowali lipcowe osłabienie dynamiki gospodarczej. Zależność między gospodarką a giełdą zostanie w końcu przywrócona, a jedną z możliwych dróg jest osłabienie koniunktury na parkiecie do czasu zdecydowanego ożywienia produkcji przemysłowej.
Sprawdza się scenariusz, o jakim pisałem w prognozie przed dwoma tygodniami. Korekta WIG20 nastąpiła w okolicach historycznego szczytu z marca 2000 r. Jest to efekt nie tyle psychologicznego znaczenia tego poziomu (bo został on pokonany), lecz przede wszystkim skrajnego wykupienia. Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami, oscylator będący odchyleniem indeksu od długoterminowej średniej kroczącej z 200 sesji osiągnął niemal 500 pkt. Taką samą wartość miał u szczytu letniej hossy przed dwoma laty. To właśnie ten czynnik należy uznać za główny powód osłabienia trwającego od kilku sesji. Niepokojąco wygląda też wykres obrotów. Tak szybkiej zwyżki średniej kroczącej obrotów z poprzednich pięciu sesji nie było od czasu załamania w marcu, a wcześniej od września 2003 r. To kolejny sygnał nadchodzącego przesilenia.
Prognozowany przeze mnie scenariusz sprawdził się także w sytuacji na rynku walutowym. Pisałem, że korekcie WIG20 sprzyjać będzie dotarcie kursu euro w złotych do kluczowego średnioterminowego wsparcia na poziomie marcowego dołka (ok. 3,884 zł na fixingu NBP). Faktycznie wsparcie to zostało obronione, co spowodowało przejściową przynajmniej realizację zysków i spadek notowań złotego. Pretekstem do tego stał się sondaż przedwyborczy, wskazujący na rosnącą popularność PiS, a tym samym malejącą przewagę PO.