Mniejsze od oczekiwań straty po przejściu huraganu Rita w USA to z pewnością powód do optymizmu dla inwestorów. Z drugiej strony, patrząc na notowania na rynkach światowych można odnieść wrażenie, że wcześniejsze obawy związane z huraganem wcale nie były tak duże, jak wynikałoby z doniesień serwisów informacyjnych. Szczególnie widoczne jest to na wykresie cen ropy naftowej. W Nowym Jorku kontrakty na ten surowiec wcale nie dotarły do sierpniowego szczytu na poziomie 70 USD za baryłkę. Wręcz przeciwnie, notowania ropy są już praktycznie na wysokości ostatnich dołków w okolicy 63 USD. Spadek poniżej tego poziomu będzie miał poważne konsekwencje także dla rynku akcji. Jeśli cena baryłki przebije 63 USD, ukształtuje się formacja głowy z ramionami. Wówczas będzie szansa na spadek notowań ropy o 7 USD (odległość od szczytu), do 56 USD. Taki rozwój wydarzeń pozwoli na podniesienie się kursów akcji. Indeks S&P 500 będzie miał sporą szansę powrócić do sierpniowego szczytu (1245 pkt). W tym kontekście piątkowe naruszenie linii średnioterminowej tendencji wzrostowej indeksu może okazać się błędnym sygnałem.

Niestety, nie wszystko przedstawia się w różowych kolorach. Niepokojących sygnałów wciąż nie brakuje. Po pierwsze, zastanawiające są negatywne dywergencje MACD na wykresie S&P 500. Po drugie, podczas gdy indeks 500 największych spółek znajduje się w dwumiesięcznym trendzie bocznym, to średnioterminowy trend w przypadku Nasdaq Composite jest spadkowy. Położone coraz niżej są zarówno ostatnie szczyty, jak i dołki. Stopniowo opada wykres siły relatywnej rynku technologicznego względem S&P 500.

Ewentualna dalsza przecena ropy naftowej może pomóc szczególnie europejskim indeksom z uwagi na ich sytuację techniczną. Po wczorajszej pokaźnej zwyżce o ponad 2%, niemiecki DAX jest tuż-tuż od pokonania ostatniego szczytu (5006 pkt). Po przebiciu tej bariery będzie można się spodziewać wzrostu przynajmniej o szerokość ostatniej konsolidacji, czyli blisko 5%. Dla porównania, w bardzo dobrym lipcu DAX podskoczył o 6,5%.