Atlantik zaczął skupować akcje Unipetrolu (większościowym akcjonariuszem tej spółki jest Orlen, 63% walorów) jeszcze w sierpniu. Oprócz niego papiery nabywał wówczas inny mniejszościowy akcjonariusz czeskiej firmy - Wood & Co. W połowie sierpnia, kiedy Orlen złożył pierwszą propozycję, dotyczącą wezwania na akcje Unipetrolu (135 CZK za papier), giełdowy kurs tej spółki sięgał już 165 CZK. Gdy czeska komisja papierów wartościowych odrzuciła propozycję, a następnie odebrała Orlenowi prawo wykonywania głosu z posiadanych akcji Unipetrolu, Atlantik dalej skupował te walory. Kurs szybko przekroczył 200 CZK.

To Atlantik był też inicjatorem zwołania NWZA Unipetrolu. Licząc na to, że Orlen nie odzyska szybko prawa głosu, przedstawił projekty uchwał, których przyjęcie znacząco ograniczyłoby wpływ większościowego akcjonariusza na Unipetrol.

Płocka spółka zdołała jednak przed dniem NWZA Unipetrolu przedstawić nową propozycję ceny w wezwaniu i odzyskała prawo głosowania. Atlantik przegrał więc bitwę z Orlenem. Jak się wczoraj okazało, następnie zaczął pozbywać się papierów Unipetrolu.

Przedstawiciele Atlantiku nie chcieli wczoraj wyjaśnić, dlaczego ograniczają zaangażowanie w Unipetrolu. - Zmniejszenie liczby akcji na koncie spółki jest normalnym zjawiskiem - tylko w ten sposó skomentowała sprawę dla agencji ČTK rzeczniczka firmy Dagmar Adamcová. - Nie mamy zwyczaju komentowania takich ruchów - dodała.

Atlantik to jeden z większych czeskich inwestorów finansowych. Należąca do biznesmena Karla Komárka spółka jest posiadaczem akcji firm: SPP Bohemia, Moravské Naftové Doly czy biura podróży Fischer.