Wyrok wydał Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieście. Oskarżycielem posiłkowym była Komisja Papierów Wartościowych i Giełd. Do manipulacji kursem Łódzkiej Drukarni Akcydensowej (na bazie tej firmy powstała ŁDA Invest i jest teraz notowana na rynku równoległym) doszło w 1998 r.
Oksana M. (obywatelka Ukrainy) w marcu 1998 r. założyła rachunki w 11 biurach maklerskich. Wpłaciła na nie prawie 4 mln zł. Korzystając z tzw. odroczonej płatności za zakup papierów, kupiła akcje ŁDA. Nie regulując zobowiązań od razu, zebrała w ciągu kilku dni na wszystkich rachunkach łącznie ponad 560 tys. walorów firmy, wartych prawie 14 mln zł. Kontrolowała około połowy papierów będących w wolnym obrocie. Duży popyt z jej strony wywindował kurs o ponad 40% do 25,4 zł (24 marca). Prawdopodobnie jej aktywność miała umożliwić sprzedaż akcji z dużym zyskiem przez umówionego z nią inwestora.
Oksana M. nie wywiązała się jednak wobec domów maklerskich z zobowiązań z tytułu "odroczki". Brokerzy zajęli więc akcje ŁDA. Papiery należały do mało płynnych. Wskutek dużej podaży akcji ze strony domów maklerskich (chciały odzyskać pieniądze), kurs gwałtownie spadł. Przez trzy kolejne sesje spadał po 10%. Po zniesieniu przez GPW ograniczenia spadku kursu, cena akcji obniżyła się o kolejnych 20%. Brokerzy, za pośrednictwem których Oksana M. kupiła akcje na "odroczkę", ponieśli spore straty. 2 kwietnia akcje ŁDA były wyceniane na około 14 zł. Na koniec 1998 r. kosztowały już 5 zł. ŁDA Invest (następca ŁDA) nie prowadzi żadnej działalności i jest bankrutem. Na jego akcjach czasami zawierane są transakcje. Ostatnio po kursie około 0,2 zł.
Komentarz
Długa droga