Kurs Budimeksu ostatnio znajduje się w okolicach wielomiesięcznego minimum (39 zł). Mniej za akcje największej notowanej na GPW grupy budowlanej płacono przed marcem ubiegłego roku.
Przyczyny spadku wyceny Budimeksu są co najmniej dwie. Pierwsza to utrzymująca się niska rentowność grupy. Skonsolidowane przychody w I półroczu br. były o 35% wyższe niż przed rokiem, ale na poziomie operacyjnym wciąż notowała straty (11,6 mln zł w porównaniu z 12,9 mln zł przed rokiem). Zysk netto na koniec I półrocza był bardzo skromny i wyniósł 184 tys. zł (wobec 6,2 mln zł w I półroczu 2004 r.). To właśnie niskie marże osiągane przez grupę skłoniły niedawno Witolda Samborskiego, analityka DI BRE, do obniżenia rekomendacji dla Budimeksu (zalecenie "redukuj", cena docelowa 38,1 zł).
Problem z Okęciem
W piątek notowaniom Budimeksu towarzyszyły zwiększone obroty. Właściciela zmieniło 16-krotnie więcej akcji niż średnio na sesji w ostatnim miesiącu. Kurs początkowo tracił 2,5%. Może mieć to związek z opisaną w prasie stratą poniesioną na realizowanym przez konsorcjum Budimeksu, Ferrovialu Agroman i Estudio Lamela kontrakcie budowy Terminalu II na warszawskim Okęciu. Wartość tej umowy to prawie 200 mln USD. Giełdowa spółka szacuje, że jej realizacja będzie się wiązać ze stratą sięgającą 68,5 mln zł.
Straty już ujęte