WIG20 co rusz notuje historyczne maksimum, ale hossa nie obejmuje całego rynku. Wystarczy przyjrzeć się poszczególnych indeksom branżowym. Bardzo mocno zachowują się m.in. wskaźniki banków i telekomunikacji. Tymczasem WIG-Przemysł Spożywczy tkwi w konsolidacji już od maja ub.r. Indeks mediów jest ciągle na wysokości z końca lipca. Zdecydowanie najgorzej wypada w tym zestawieniu WIG-Informatyka, który znajduje się w regularnym, długoterminowym trendzie spadkowym. Słabość tej grupy spółek trudno wytłumaczyć tendencjami na światowych rynkach akcji. W ostatnich dwóch latach WIG-Informatyka jest zdecydowanie słabszy od amerykańskiego Nasdaq Composite, który - choć powoli - to jednak stopniowo się pnie. Winę za słabą kondycję branży na giełdzie ponoszą więc przede wszystkim czynniki wewnętrzne, takie jak brak ożywienia w inwestycjach w gospodarce.
Fakt, iż WIG20 znalazł się powyżej ostatnich szczytów, przemawia za kontynuacją zwyżki w najbliższym czasie. Popyt jest na tyle silny, że można się spodziewać szybkiego ruchu w górę, być może porównywalnego z tym z września. Sprawdza się teza mówiąca, że do zakończenia obecnego trendu wzrostowego potrzeba będzie gwałtownego ataku podaży. Korekty takie jak ostatnio okazują się niewystarczające, by skłonić kolejnych inwestorów do realizacji zysków i nakręcić falę wyprzedaży.
W przeciwieństwie do blue chips, słabnie hossa w grupie średnich spółek. MIDWIG rośnie coraz wolniej. Jeszcze na początku sierpnia indeks pokonał szczyt z kwietnia ub.r. (1825 pkt), tym samym wybijając się w górę z wielomiesięcznej konsolidacji. Od tego czasu urósł jedynie o 4,5%, choć minęły już prawie dwa miesiące. Zwyżka jest zdecydowanie wolniejsza niż w czasie hossy średniaków w 2003 r. i na początku 2004 r. Teoretycznie MIDWIG może dotrzeć do ok. 2020 pkt. Jest więc jeszcze pole do zwyżki indeksu o 6,5%. W dotychczasowym tempie zajmie mu to ok. trzyech miesiący. Choć MIDWIG rośnie powoli, to jego zaletą jest brak większych korekt - w przeciwieństwie do WIG20.