Reklama

Produkty szyte na miarę

Czy można zarabiać na hossie lub bessie na rynku akcji, zmianach kursów walutowych, cen towarów, notowań funduszy hedgingowych, towarów czy obligacji, nie ponosząc ryzyka utraty kapitału? Tak. Taką szansę dają produkty strukturyzowane. Specjaliści zapowiadają szybki rozwój tego segmentu w Polsce. Tak, jak to było w Europie w ostatnich latach.

Publikacja: 03.10.2005 09:32

Najczęściej spotykanym określeniem produktów strukturyzowanych jest to, że są szyte na miarę, w zależności od potrzeb klienta. To doskonale oddaje możliwości i elastyczność tego typu oferty. Tworzy się ją albo na konkretne zapotrzebowanie klientów instytucjonalnych, albo licząc na zainteresowanie klientów detalicznych. Wśród głównych zalet wymienia się możliwość dopasowania inwestycji do określonego scenariusza, eliminacji niepożądanego ryzyka, związanego ze zmianami np. kursów walutowych czy stóp procentowych, zapewnienie sobie potencjalnych zysków przy z góry określonym poziomie ryzyka utraty kapitału, brak ograniczeń przy kupnie tego rodzaju produktów oraz zróżnicowanie inwestycji w ramach jednego produktu. Charakteryzuje się on też pełną przejrzystością w odróżnieniu np. od jednostek funduszy inwestycyjnych.

Brak jest definicji produktu strukturyzowanego. Można jednak wyróżnić jego kilka cech charakterystycznych:

l ma z góry zdefiniowany minimalny poziom gwarancji kapitału - często zdarza się, że jest to 100%, jednocześnie w niektórych przypadkach gwarantowana może być minimalna stopa zwrotu,

l przed dokonaniem zakupu, znamy wzór/formułę matematyczną, według której nastąpi wypłata i od której zależeć będzie ostateczna stopa zwrotu,

l wartość w momencie wygaśnięcia zależy od zmiany notowań instrumentów finansowych,

Reklama
Reklama

l wypłaty następują raz albo więcej razy w przyszłości.

Takie produkty tworzone są z połączenia dwóch lub więcej instrumentów finansowych, z których jeden jest derywatem (opcją, kontraktem terminowym, swapem). W praktyce najczęściej spotykamy się z połączeniem w jeden produkt bezpiecznego instrumentu (obligacja, bon skarbowy), który "odpowiada" za wygenerowanie minimalnej stopy zwrotu oraz derywatów, które dzięki dźwigni finansowej pozwalają z niewielkiej części zainwestowanego kapitału wypracować zysk ponad minimalną stopę zwrotu.

Pierwsze koty za płoty

Pierwsze doświadczenia na polskim rynku produktów strukturyzowanych mają dwojaki wydźwięk. Z jednej strony, ze względu na trwającą w latach 2000-2002 bessę, w przypadku produktów powiązanych z rynkiem akcji, inwestorzy musieli się zadowolić minimalną stopą zwrotu. Z drugiej strony, klienci są zainteresowani taką ofertą, co jest przesłanką do jej rozszerzania. BZ WBK - pionier w dziedzinie lokat inwestycyjnych - zdołał zebrać jesienią 2000 r. - w pierwszej subskrypcji trzyletniej "Gwarantowanej Lokaty Inwestycyjnej Euro Index" - ponad 180 mln zł. Więcej i bardziej zróżnicowanych propozycji jest kierowanych w stronę klientów korporacyjnych albo zamożnych osób prywatnych (obsługiwanych w ramach private bankingu). Ale i dla detalicznych inwestorów oferta stopniowo się poszerza. Największe banki chcą urozmaicać możliwości inwestowania, co w dużym stopniu jest wymuszane przez malejące oprocentowanie lokat.

Ze swoimi produktami na rynek zamierza wejść Societe Generale Corporate&Investment Banking. To firma zatrudniająca najwięcej na świecie osób (ponad 1200), zajmujących się produktami strukturyzowanymi. Już niedługo może pojawić się lokata o nazwie Himalaya. Jej czas trwania to dwa lata. Po tym czasie gwarantowana jest wypłata minimum 100% kapitału. Jest również szansa na osiągnięcie dodatkowego zysku, będącego pochodną zmian wartości czterech indeksów: amerykańskiego S&P 500, japońskiego Nikkei 225, zrzeszającego 50 największych spółek z krajów strefy euro DJ Eurostoxx 50 oraz naszego WIG20. Jak obliczany jest zysk? Przyjmuje się, że każdy z indeksów na początku ma wartość 100. Co 6 miesięcy obliczana jest zmiana każdego ze wskaźników w odniesieniu do początkowej wartości. Najlepsza z nich jest "zamrażana" i wchodzi do formuły określającej wysokość finalnej stopy zwrotu. Tym samym co każde 6 miesięcy z portfela "wypada" jeden indeks. Ostateczna wartość portfela jest średnią arytmetyczną tych czterech odczytów/"zamrożonych wcześniej wartości". Obliczenia prezentuje tabela.Ten produkt pozwala odnosić korzyści z różnych cykli rynkowych na różnych giełdach. Daje jednocześnie możliwość pełnego "uczestniczenia" w dobrej koniunkturze, gdyż partycypacja w zmianach indeksów wynosi 100%. Co też ważne, z zakupem nie wiążą się żadne opłaty. Produkt może być zaoferowany z dodatkowym, z góry określonym kuponem.

Zarobić na aprecjacji złotego albo na spadku na giełdzie

Reklama
Reklama

Na wiosnę tego roku, powiązany z kursem walutowym produkt strukturyzowany, do swojej oferty wprowadził Bank BPH. Strukturyzowane Certyfikaty Depozytowe (SCD) były przeznaczone dla klientów indywidualnych (mogących wyłożyć przynajmniej 10 tys. zł) i emitowane w formie zbywalnych papierów wartościowych na okaziciela. Dawały szansę na dodatkowy zysk w sytuacji, gdy w dniu wykupu (15 września 2005 r.) złoty umocniłby się do euro. Jednocześnie gwarantowany był zwrot zainwestowanego kapitału. Zatem okres trwania inwestycji wynosił 6 miesięcy - od 15 marca do 15 września 2005 r.

Ostateczny zysk zależał od skali aprecjacji złotego w okresie od 11 marca do 13 września 2005 r., który jest dniem rozliczeniowym. Pod uwagę brane były kursy euro/złoty z fixingu NBP. Możliwości mieliśmy trzy:

- jeśli 13 września kurs byłby niższy niż 11 marca (3,9559 zł) o co najmniej 0,06 zł, to rentowność inwestycji miała wynieść 12,5% w skali roku,

- w sytuacji gdy kurs byłby niższy o co najmniej 0,02 zł, ale nie niższy niż 0,06 zł, to rentowność inwestycji miała wynieść 8% w skali roku,

- natomiast gdy kurs będzie niższy o mniej niż 0,02 zł, to rentowność inwestycji wyniesie 0% - klient otrzyma jedynie zwrot zainwestowanego kapitału.

13 września fixing NBP wyniósł 3,9337, co oznaczało spełnienie się drugiego wariantu - zysk z tej inwestycji wyniósł zatem 4% w pół roku.

Reklama
Reklama

Lokaty inwestycyjne, pozwalające zarabiać na spadku notowań akcji z indeksu WIG20 albo cen ropy naftowej, oferował klientom BRE Bank. W pierwszym przypadku po roku gwarantowana jest wypłata 101% kapitału. Dodatkowy zysk pojawi się, gdy 29 listopada 2005 r. kurs rozliczeniowy kontraktów na WIG20 wyniesie mniej niż 1866 pkt. Wtedy 65% różnicy (przeliczonej na procenty) przypadnie posiadaczowi lokaty. Bank zabezpieczył się przed bardzo dużymi wypłatami i ograniczył skalę spadku kontraktów, którą uwzględnia w obliczeniach, do 1492,8 pkt. W sumie maksymalnie można zarobić przez rok 14% (1% gwarantowany i 13%, gdy kontrakty spadną do 1492,8 pkt lub niżej). W rzeczywistości będzie to zapewne tylko 1%, bo kontrakty są teraz notowane po ok. 2500 pkt.

Bardziej skomplikowaną propozycją była lokata, pozwalająca zarobić na spadku ceny ropy naftowej. Tutaj też gwarantowana jest wypłata 101% kapitału. Oprocentowanie lokaty może się zwiększyć, jeśli 12 maja 2005 r. kurs kontraktu terminowego Light, Sweet Crude Oil Futures, wygasającego w czerwcu 2005 r., notowanego na giełdzie NYMEX, wyniesie mniej niż 32 USD. Ostateczna wypłata uzależniona jest też od notowań dolara do złotego. Formuła jest wtedy następująca: 1% + 45% (C-32)/32×W/3,7742, gdzie C jest ceną kontraktu na baryłkę ropy w dniu 12 maja, powiększoną o 0,2 USD, a W kursem dolara w dniu 12 maja na fixingu NBP.

Inną propozycję, opartą na zmianach ceny ropy naftowej, ma UBS. Jest to roczna obligacja denominowana w dolarach (może być też w euro lub w złotych) ze 100-proc. gwarancją kapitału. Ostateczna wypłata zależy od zachowania ceny ropy w kolejnych miesiącach. Każdy miesięczny spadek zmniejsza wyjściową stawkę wypłaty, która wynosi 115%. Jeśli w żadnym z okresów cena ropy nie obniży się, to roczna stopa zwrotu z takiego produktu wyniesie 15%. Okazuje się, że przez ostatni rok - mimo nieustannej zwyżki notowań ropy - tak zbudowany produkt nie przyniósłby żadnego dodatkowego zysku. Korekty cen z listopada i grudnia 2004 r. oraz kwietnia i maja tego roku w sumie były zdecydowanie większe niż 15%.

Spróbować weselnego tortu

Inną propozycją tej instytucji jest 18-miesięczna obligacja denominowana w euro (może być w dolarach lub w złotych) z rodziny Wedding-Cake. Nazwa bierze się stąd, że model wypłaty przypomina tort weselny. Jeśli każdego dnia w okresie zapadalności obligacji notowania ropy zmieściły się w przedziale +/-20% względem pierwotnego fixingu, jakim jest cena ropy w dniu rozpoczęcia inwestycji, stopa zwrotu wyniesie 12%. Natomiast, gdy cena zmieści się w przedziale +/-30%, będzie to 6%. Jeśli ruch ceny przekroczy 30%, otrzymamy jedynie środki własne.

Reklama
Reklama

Od pewnego czasu bank BPH myśli o wprowadzeniu do sprzedaży produktów przygotowanych we współpracy z JPMorgan. Pick&Drop oparty jest na trzech instrumentach bazowych. Jego filozofia jest bardzo podobnado lokaty Himalaya. Inwestycja trwa jednak trzy lata, a podstawą do obliczenia ostatecznego jej wyniku są indeksy rynków akcji (DJ Eurostoxx 50), towarów (DJ AIG Commodity Index) oraz obligacji (JP Morgan Global Goverment Bond EMU Index). Taka kombinacja pozwala na quasi-aktywne zarządzanie portfelem instrumentów bazowych i wykorzystuje obserwację, że w przeszłości akcje nie osiągały zadowalających stóp zwrotu w tym samym czasie, gdy dawały ją obligacje.

Po każdym roku trwania lokaty rejestrowana jest najwyższa stopa zwrotu (liczona od początku lokaty). Indeks, który został już uwzględniony w obliczeniach, nie jest już dalej brany pod uwagę. Na ostateczny wynik inwestycji złoży się wypłata ulokowanego kapitału oraz ewentualnego zysku, będącego średnią z zarejestrowanych stóp zwrotów z trzech indeksów. W tych zmianach uczestnik partycypuje w 125%. To oznacza, że jeśli wyniosą one 10%, to klient uzyska 12,5% zysku.

Z danych JP Morgan wynika, że od początku 1995 r. w blisko 27% przypadków końcowy rezultat inwestycji mieścił się w przedziale 0-4%, w prawie 38% przypadków między 4-8%, w prawie 29% przypadków wyniósł 8-12%, a w ponad 7% przypadków przekroczył 12%. Najgorszym osiągnięciem był zysk w wysokości 0,8%, w najlepszym blisko 17%.

Innym ciekawym produktem może stać się złotówkowa obligacja Locker, która gwarantuje 100% kapitału i jednocześnie uzależnia ostateczną płatność od najwyższego poziomu zarejestrowanego przez koszyk instrumentów bazowych. Dokonuje się jej co miesiąc i uzyskuje 89-proc. udział we wzroście. Wypłata oparta jest na zmianach indeksów giełdowych: amerykańskiego S&P 500, europejskiego DJ EuroStoxx 50 oraz japońskiego Nikkei 225. Jeśli więc koszyk tych indeksów rósł jedynie w początkowej fazie inwestycji, a potem już tylko spadał, to i tak produkt przyniósł zysk. Średnia rentowność takiej inwestycji w okresie styczeń 1990-kwiecień 2002 r. wyniosła 6,72% i była wyższa od osiągniętej w wyniku inwestycji bezpośredniej. W ponad 40% przypadków nie była wyższa niż 4%, zaś w jednej piątej przypadków wyniosła 4-8% oraz 12-16%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama