- Wydaje się, że ministerstwo będzie chciało podążyć śladem innych krajów, które takie agencje już mają - powiedział Bartosz Pawłowski, ekonomista ING Banku Śląskiego. Resort poinformował w opublikowanym w środę dokumencie, że agencje ds. długu publicznego są w większości państw Unii Europejskiej. Wśród państw naszego regionu takie rozwiązanie funkcjonuje na Węgrzech. - Tam taka agencja działa bardzo sprawnie - ocenił Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Bank Polska. - Model agencyjny jest z punktu widzenia rynku nieco lepszy od zarządzania długiem bezpośrednio w ministerstwie. Konkretnie wiadomo, kto jest partnerem. Na korzyść agencji przemawia również to, że jej głównym zadaniem jest dbałość o strukturę długu - zauważył Pawłowski.
Problem z politykami
- Pomysł utworzenia agencji ds. długu nie jest nowy. Ta sprawa była już obecna w dokumentach Ministerstwa Finansów, dotyczących długu publicznego - przypomniał Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku. Według niego, pomysł powołania agencji warto rozważyć. - Ma on jedynie ten mankament, że musi wzbudzić zaufanie u decydentów politycznych. Tu chodzi o gigantyczne pieniądze - powiedział J. Jankowiak. Podobną opinię ma J. Wiśniewski. - Zależność od polityki jest problemem. W Polsce mamy różne doświadczenia jeśli chodzi o agencje rządowe - stwierdził Wiśniewski.
Koszty obsługi długu publicznego są zwykle największą jednostkową pozycją w wydatkach budżetu. W tym roku są planowane na 27,4 mld zł, przy całkowitym limicie wydatków na poziomie 209 mld zł.
Prywatny kapitał?