- Orlen wykonał zobowiązania wynikające z umów z Agrofertem w takim zakresie, w jakim ich wypełnienie nie stanowiłoby naruszenia prawa lub dobrych obyczajów - stwierdził niedawno (4 października) w wywiadzie dla PARKIETU Igor Chalupec. - Każde inne zachowanie, w tym takie, którego - jak mi się wydaje z wypowiedzi pana prezesa Babiša - oczekiwałby Agrofert, stanowiłoby naruszenie prawa i dobrych obyczajów - dodał prezes Orlenu.
Przypomnijmy, że chodzi o umowy, które Orlen zawarł z czeską spółką w kwietniu 2004 r. Na ich mocy Agrofert miałby odkupić od polskiej firmy część chemiczną Unipetrolu - spółki: Agrochemie, Aliachem, Kaučuk, Paramo i Chemopetrol. Umowy określają też ceny transakcji, które są znacząco niższe od dzisiejszej wartości rynkowej wymienionych pięciu firm chemicznych.
Umowa ważna czy nie?
Prezes Orlenu zasugerował w rozmowie z PARKIETEM, że być może należałoby zbadać ważność zawartych wówczas umów. Przypomniał też, że to czeska strona blokuje możliwość ujawnienia pełnej treści dokumentów (ujawniono tylko fragmenty m.in. ustalone ceny). - Zapewniam, że wbrew twierdzeniom Agrofertu, pozostałe postanowienia umów, których ujawnienie zablokował Agrofert, nie zawierają niczego, czego ujawnienie mogłoby zaszkodzić usprawiedliwionym i słusznym interesom którejkolwiek ze stron - powiedział I. Chalupec.
Agrofert, który domaga się sprzedania spółek po ustalonych w umowach cen, zagroził, że jeśli wyczerpią się inne możliwości, poda Orlen do sądu arbitrażowego. Na polubowne rozwiązanie gotów był jednak poczekać nawet kilka miesięcy.