W lutym 2004 r. E. Sjoeblom po raz pierwszy kupiła pakiet akcji Próchnika (6,5% kapitału). Kurs spółki znajdował się akurat w trendzie wzrostowym i notował 2,5-letnie maksimum. Wkrótce po tym, jak E. Sjoeblom stała się posiadaczką walorów Próchnika, jego notowania zaczęły jeszcze szybciej iść w górę. Inwestycja nie trwała długo. W połowie marca ub.r. E. Sjoeblom pozbyła się wszystkich walorów. Zgarnęła pokaźny zysk - w tym czasie akcje podrożały o ponad 100%. Trudno powiedzieć, na ile E. Sjoeblom wykazała się świetnym wyczuciem rynku, a na ile jej wyjście ze spółki zniechęciło innych inwestorów, ale wkrótce potem Próchnik zaczął szybko tanieć. W maju tego roku E. Sjoeblom ponownie stała się posiadaczką akcji spółki (tym razem 12%) - objęła je w zamian za wierzytelność po 0,5 zł. Wczorajszy kurs to 0,67 zł.
Nieco inaczej wygląda inwestycja E. Sjoeblom w akcje W.Kruk. Wkrótce po tym, jak w końcu kwietnia ub.r. kupiła pakiet 5,24% walorów, kurs zanotował głęboką korektę. Osłabienie okazało się jednak przejściowe i dziś spółka jest warta ponad 60% więcej.
Trudno dokładnie określić, po jakich cenach E. Sjoeblom kupowała i sprzedawała akcje, ale można szacować, że na pierwszej inwestycji w akcje Próchnika zarobiła blisko 800 tys. zł. Trudno oszacować zysk z tegorocznej inwestycji w tę spółkę, gdyż akcje objęte zostały w zamian za wierzytelność. W przypadku W.Kruk zarobek przekracza 1,1 mln zł.