Reklama

Orlen bada Możejki

Litewskie władze chcą, aby nowy właściciel rafinerii Możejki miał "dobre układy z Kremlem". W uprzywilejowanej pozycji stawia to przede wszystkim: brytyjsko-rosyjski TNK-BP i rosyjski Łukoil. Orlen jednak się nie zraża i kontynuuje badanie litewskiej rafinerii.

Publikacja: 14.10.2005 07:35

- Nowy właściciel Możejek powinien mieć dobre układy z Kremlem, taka jest rzeczywistość - powiedział cytowany przez PAP minister gospodarki Litwy Kestutis Daukszys. - Dzisiejsza sytuacja w Rosji, a szczególnie w sektorze naftowym, jest taka, że jeżeli przedsiębiorstwo nie utrzymuje kontaktów z Kremlem, ma trudności w pracy. Przykładem tego jest Jukos. Należy to przyjąć jako obiektywną konieczność - dodał minister w rozmowie z litewskim radiem Żiniu Radijas.

- Ewentualność przejęcia Możejek skonsultowaliśmy już z rosyjskimi władzami - powiedział z kolei w wywiadzie dla litewskiego dziennika Lietuvos Rytas prezes TNK-BP German Khan. TNK-BP to petrochemiczny koncern należący w połowie do British Petroleum, a w połowie do grupy inwestorów rosyjskich. To właśnie od TNK-BP władze w Wilnie mają zacząć rozmowy na temat Możejek. - Damy pierwszeństwo BP, bo najbardziej odpowiada naszym wymogom - stwierdził kilka dni temu premier Litwy Algirdas Brazauskas.

Możejkami zainteresowanych jest ośmiu inwestorów i choć oferta żadnego z nich nie została oficjalnie odrzucona, na Litwie panuje przekonanie, że oprócz TNK--BP liczy się jeszcze tylko jeden: Łukoil (występujący tu razem z amerykańskim ConocoPhillips).

Według Kestutisa Daukszysa, poparcie Kremla dla przyszłego właściciela Możejek jest potrzebne także dlatego, że ropa do litewskiej rafinerii dostarczana jest za pośrednictwem należącego do Rosji ropociągu Transnieft. - Ropociąg w każdej chwili może być zamknięty, jeżeli będzie taka wola polityczna, i wówczas ropa nie popłynie - stwierdził minister.

Przypomnijmy, że podobny problem spotkał już pod koniec lat 90. pierwszego prywatnego właściciela Możejek - koncern Williams International Co z USA. Zaraz po przejęciu przez Amerykanów litewskiej rafinerii, dostawcy ropy przykręcili kurki rurociągów i Możejki znalazły się w trudnej sytuacji finansowej. Williams zdecydował się wyjść z inwestycji, a akcje spółki odkupił w 2002 roku koncern Jukos.

Reklama
Reklama

Teraz padający rosyjski gigant chce za swój pakiet akcji Możejek (53,7%) 1 mld USD. - Rozmawialiśmy już o tym miliardzie dolarów, jakiego żąda Jukos - deklaruje German Khan.

Co na tę cenę Orlen? - Dyskusja na temat wartości oferowanego pakietu akcji jest przedwczesna - uważa rzecznik firmy Dawid Piekarz. - Trwa właśnie badanie i ocena wartości spółki. Jest ono dopiero w początkowej fazie - uzasadnia.

Cenę, jakiej oczekuje Jukos, przeanalizował za to Bankowy Dom Maklerski PKO BP. - Powinna być atrakcyjna dla Orlenu, ale dla innych potencjalnych nabywców także - uważa Sebastian Słomka z BDM.

Wczoraj Orlen potaniał o 6%, a jego kurs wyniósł na zamknięciu 60,6 zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama