"Piątkowe dane pozwoliły częściowo złagodzić obawy związane z inflacją, dlatego część graczy postanowiła pozamykać pozycje" - powiedział jeden z dealerów w Tokio. Inne dane opublikowane w ubiegłym tygodniu wywołały natomiast obawy dotyczące perspektyw wzrostu gospodarczego w USA. We wrześniu produkcja przemysłowa odnotowała największy spadek od 1982 roku, a indeks nastrojów konsumentów opracowywany przez Uniwersytet Michigan znalazł się na najniższym poziomie od 13 lat. Motorem trwającej przez ostatnie sześć tygodni zwyżki dolara stały się wypowiedzi przedstawicieli amerykańskiego banku centralnego, którzy jednym głosem zapowiedzieli, że zrobią wszystko, aby ograniczyć wzrost presji inflacyjnej w gospodarce. Dziś o godzinie 10.23 euro kosztowało 1,2077 dolara, czyli podobnie jak na zamknięciu piątkowego handlu w USA, ale poniżej osiągniętego w trakcie notowań w Azji poziomu 1,2120 dolara.

((Tłumaczył: Piotr Skolimowski; Redagował: Marcin Jedliński; RM: [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700; [email protected]))