Według wcześniejszych zapowiedzi, do przejęcia miało dojść już we wrześniu. - To duży projekt, wciąż trwają negocjacje. Uzgodniliśmy, że wspólne stanowisko wypracujemy do 31 października - mówi Wojciech Rybka, prezes Drozapolu. Nazwa przejmowanej spółki, a także wartość transakcji pozostają tajemnicą. Jednym ze sposobów sfinansowania operacji będzie emisja akcji przeznaczona dla właścicieli przejmowanej spółki. Drozapol ma już na oku kandydatów do kolejnych akwizycji. - Wszystko zależy od tego, jak szybko domkniemy obecną transakcję. Nie chcemy prowadzić kilku jednocześnie - mówi W. Rybka. - Jeśli due diligence będzie się przeciągać, z kolejnym przejęciem poczekamy do przyszłego roku.

Drozapol podtrzymuje chęć konsolidacji rynku. - Chcemy utworzyć grupę, która w ciągu kilku lat wygeneruje 400 mln zł obrotów rocznie. W jej skład wejdą głównie dystrybutorzy stali. Nie wykluczamy, że powołamy też spółki produkcyjne czy obsługowe - twierdzi W. Rybka. - Wśród innych dystrybutorów wzrosło poczucie, że warto się łączyć. Niestety, wiele spółek ma skomplikowaną strukturę akcjonariatu. Wtedy negocjacje idą trudniej i wolniej - dodaje. Właśnie z tego powodu przeciągają się rozmowy z obecnie przejmowaną spółką.

Po zakończeniu współpracy z BDM PKO Drozapol działa bez animatora. - Wpływ dotychczasowego nie był wielki. Prowadzimy rozmowy z kilkoma domami maklerskimi i możliwe, że niedługo zdecydujemy się na usługi któregoś z nich - mówi W. Rybka.

Wczoraj kurs spółki wyniósł 2,69 zł.