Spółka zapowiedziała, że w tym roku zarobi 16 mln zł i wypracuje 133 mln zł przychodów. Za ostatnie cztery kwartały zysk netto na poziomie jednostkowym wynosi blisko 19 mln zł, a sprzedaż 130 mln zł. To oznacza, że jeśli prognoza nie zostanie podniesiona, wyniki za kolejne dwa kwartały w niewielkim stopniu zmienią kondycję finansową Vistuli. Równocześnie kłopoty z realizacją założeń musiałyby wywołać zaniepokojenie i obawy, czy wdrażanie strategii opartej na zarządzaniu portfelem marek zapewni stabilny rozwój spółce. Wybrała ona nieco inny model biznesu niż osiągające największe sukcesy na rynku odzieżowym LPP i wprowadza do sprzedaży produkty innych przedsiębiorstw. Pod koniec września podpisano pięcioletnią umowę na dystrybucję odzieży dżinsowej marki GAS z włoską firmą Grotto. Z zapowiedzi wynika, że lada moment nawiązana zostanie współpraca z kolejnym producentem, tym razem odzieży damskiej. Od wiosny Vistula ma wyłączność na dystrybucję marki Murphy & Nye i pod tym szyldem działa już pierwszy sklep. Raport za III kwartał powinien rzucić trochę światła na to, czy odzież spod tego znaku spodobała się polskim klientom. Pierwszy sklep marki GAS ma zacząć działać jeszcze w tym roku.
Czy mniejsze spółki wrócą
do łask?
Impulsów do zakończenia trwającej od roku tendencji bocznej można również upatrywać w innych elementach. Ten rok stoi pod znakiem ograniczonego zainteresowania spółkami o mniejszej kapitalizacji. Podczas gdy WIG i WIG20 wzrosły od końca 2004 r. o ok. 17%, MIDWIG zyskał jedynie ok. 9%, a WIRR nawet stracił na wartości (ponad 3%). Vistula na tym tle wypada bardzo dobrze, bo wzrosła w takim samym stopniu, co WIG.
Pojawiają się opinie, że wraz z tym, jak polska gospodarka będzie odzyskiwać wigor w II połowie tego roku, inwestorzy zaczną się znów zwracać w stronę mniejszych przedsiębiorstw. Na razie widać pewną poprawę koniunktury gospodarczej w porównaniu z I połową roku, ale można też dostrzec, że przyspieszenie nie jest bardzo mocne. Na przykład wzrost sprzedaży detalicznej - patrząc na 12-miesięczną średnią - ustabilizował się na najniższym w ostatnich latach poziomie niecałych 4%. To może ograniczać zainteresowanie firmami uzależnionymi od krajowego popytu. Tym bardziej, że płace w dalszym ciągu zwiększają się w bardzo umiarkowanym tempie, a bezrobocie obniża się w niewielkim stopniu. To rzutuje na wielkość popytu konsumpcyjnego.