Narastająco przychody Zetkamy wyniosły 60,2 mln zł, wobec 54,9 w analogicznym okresie ubiegłego roku. Zysk netto sięgnął 4,7 mln zł w porównaniu z 2,1 mln zł przed rokiem. - Ten rok zamkniemy nieco lepiej pod względem wyników, niż zakładają prognozy. Dokładne dane podamy pod koniec listopada - mówi Leszek Jurasz, prezes zarządu Zetkamy. Według prognoz, przedsiębiorstwo zarobi 5,7 mln zł netto, przy przychodach na poziomie 78 mln zł. Spółka ma stabilny portfel zamówień, a przed ryzykiem kursowym zabezpieczyła się, uruchamiając sporo instrumentów finansowych. Prezes L. Jurasz zapowiedział, że w perspektywie najbliższych 2-3 lat akcjonariusze nie otrzymają dywidendy. Zyski będą przeznaczane na inwestycje.
Na dobre wyniki spółki wpłynęło kilka czynników. Po pierwsze, dwukrotnie wzrosły przychody ze sprzedaży na rynkach Europy Wschodniej. Zetkama jest obecna m.in. w Rosji, na Litwie, Łotwie, Ukrainie i Białorusi. W Europie Zachodniej i pozostałych regionach sprzedaż utrzymuje się na stałym poziomie. Eksport stanowi 75-80% obrotów. - Dzięki temu, że sprzedaż jest mocno geograficznie zdywersyfikowana, wszelkie wahnięcia w jednym regionie są kompensowane dobrymi wynikami w innej części świata - mówi prezes. - Zdobywamy zamówienia z zupełnie nowych obszarów: Korei Południowej i Syrii.
Zetkama ma za sobą pierwsze etapy projektu Lean Manufacturing (LM), czyli odchudzania produkcji. Zmodernizowano odcinek montażu i wydział obróbki odlewów. Zmiany nie oznaczają zwolnień pracowników, tylko obniżenie kosztów i zwiększenie wydajności pracy poprzez m.in. lepszą organizację. Zetkama uszczupli też majątek, optymalizując stan zapasów.
Do końca przyszłego roku powinny być widoczne efekty realizacji kolejnych etapów programu LM. Produkcja w przedsiębiorstwie idzie pełną parą. W ciągu 2-3 tygodni spółka uruchomi maszyny, które kupiła za pieniądze z emisji. Na ten cel wydano już 3,3 mln, z 11 mln zł pozyskanych z GPW. Niedługo zamówi kolejne urządzenia.
Zarząd rozważa możliwość poszerzenia oferty asortymentowej poprzez akwizycje. - Są takie szanse, cały czas trwają rozmowy. Trzy oferty wydają się poważne, z czego jedna dotyczy zagranicznej spółki - zdradza L. Jurasz. Możliwe, że do konkretnych przedsięwzięć dojdzie w przyszłym roku. Każda z akwizycji to podobny koszt rzędu kilku, kilkunastu milionów złotych. Pieniądze na przejęcie pochodziłyby z własnych środków i kredytów. Zarząd nie zastanawiał się nad nową emisją. - Nie wykluczam żadnej możliwości - mówi jednak prezes L. Jurasz.