Reklama

Sąd nie pomógł Protektorowi

Czy sąd już w piątek, na niejawnym posiedzeniu, rozstrzygnął o losach "wojskowego" przetargu, w którym uczestniczył lubelski Protektor? Plotki na ten temat pojawiły się na rynku wczoraj rano, a kurs spółki zanurkował. Udało nam się potwierdzić pogłoski.

Publikacja: 26.10.2005 07:35

Już rano giełdowi inwestorzy spekulowali, że sąd odrzucił skargę Agencji Mienia Wojskowego (AMW) na decyzję arbitrów Urzędu Zamówień Publicznych, którzy unieważnili przetarg. W części dotyczącej produkcji butów dla armii wygrało konsorcjum trzech przedsiębiorstw - z udziałem giełdowego Protektora. Procedurę unieważniono na wniosek firm zainteresowanych zupełnie inną (jedną z kilkudziesięciu) "częścią" zlecenia.

Przewidujący kurs

Od kilku miesięcy zamieszanie związane z "wojskowym" przetargiem jest głównym czynnikiem wpływającym na notowania lubelskiej spółki. Jej kurs mocno się waha - w zależności od tego, jakie informacje bądź plotki na ten temat pojawiają się na rynku. Wczoraj w południe zniżkował o ponad 8%, do 9,4 zł. Na zamknięciu wyniósł 9,5 zł (-7,3%). Dzień wcześniej wzrósł o 16,5% - zapewne w reakcji na piątkowy komunikat o podpisaniu dużej umowy.

Kiedy na GPW kurs mocno już spadał, Agencja Mienia Wojskowego nie potrafiła jeszcze powiedzieć nic nowego o sprawie. - Nasza wiedza jest taka, że sąd ma wyznaczyć nowy termin rozprawy - twierdził Sławomir Sieradzki, rzecznik AMW. - Próbujemy jednak dowiedzieć się czegoś więcej. W tym samym czasie w Sądzie Okręgowym w Warszawie uzyskaliśmy obietnicę zweryfikowania rynkowych pogłosek. Po południu sprawa się wyjaśniła. - Faktycznie, w piątek sąd na posiedzeniu niejawnym podjął decyzję. Skarga została odrzucona - powiedziała nam Monika Brzozowska, z biura prasowego sądu. Orzeczenie jest najprawdopodobniej ostateczne. - Wiemy, że jakaś decyzja została podjęta. Do nas jednak żadne pismo czy oficjalne zawiadomienie nie dotarło. Dlatego na razie nie możemy się wypowiadać na ten temat - stwierdził wówczas S. Sieradzki.

Skąd o rozstrzygnięciu sporu (i utrzymaniu w mocy decyzji UZP) dowiedzieli się inwestorzy, nie wiadomo. Najwyraźniej jednak byli szybsi od zainteresowanej sprawą AMW. Wczorajsze notowania wskazują, że "wiedzących lepiej" było wielu.

Reklama
Reklama

Agencja się spóźniła

Z naszych ustaleń wynika, że sąd nie rozpoznawał sprawy merytorycznie. Uznał, że Agencja zbyt późno poinformowała o złożeniu skargi na decyzję arbitrów te podmioty, na żądanie których Urząd Zamówień Publicznych unieważnił przetarg. Spóźnienie wyniosło... jeden dzień. Ale tym samym przekroczono termin wynikający z prawa o zamówieniach publicznych. W tej sytuacji skarga stała się bezprzedmiotowa - ocenił sędzia w uzasadnieniu.

Spółka (po)czeka

Wcześniej przedstawiciele Protektora pytani o losy "wojskowego" zlecenia odpowiadali konsekwentnie, że firma nie jest stroną sporu i może polegać tylko na informacjach, które trafiają do niej z drugiej ręki, np. z AMW. Takie informacje były przez spółkę upubliczniane, np. o poprzednim terminie rozprawy (30 września), która ostatecznie została odroczona bez podawania nowej daty.

To być może tłumaczy, dlaczego złe wieści wczoraj po południu nie dotarły jeszcze do przedsiębiorstwa. Członek zarządu Wojciech Boryca zapewnił nas, że firma nie ma nic do powiedzenia o przetargu. - Właśnie przygotowujemy pismo do Agencji Mienia Wojskowego z pytaniem, co się dzieje w tej sprawie. Jak tylko uzyskamy odpowiedź, opublikujemy ją w komunikacie. Nie umiem powiedzieć, kiedy to nastąpi. Zapewne jeśli nie dziś, to jutro - stwierdził. Do zamknięcia tego wydania gazety spółka nie przekazała żadnego raportu.

Przetarg do powtórki?

Reklama
Reklama

Losy przetargu ważyły się od kilku miesięcy. Wygrana konsorcjum z udziałem Protektora nie ucieszyła inwestorów, bo w pewnej mierze oznaczała pyrrusowe zwycięstwo - zgodę na sporo niższe niż w poprzednich latach marże, a więc i znacząco niższe zyski. Ale na dobre giełdowi gracze zaczęli się martwić wówczas, kiedy się okazało, że zlecenie w ogóle stoi pod znakiem zapytania. Jego brak będzie oznaczać - zgodnie z zapowiedziami zarządu - wyraźne pogorszenie sytuacji firmy. Już wydłużający się okres niepewności miał dla niej poważne konsekwencje (oszczędności, przesunięcie wypłaty dywidendy za zeszły rok czy anulowanie tegorocznych prognoz, mówiących o przychodach na poziomie 41 mln zł). W ciągu trzech lat konsorcjum miało dostarczyć AMW wyroby za około 79 mln zł netto (630 tys. par butów). Spora część tego przypadłaby Protektorowi. Co dalej? Rzecznik AMW nie chce się wypowiadać, czy po uzyskaniu potwierdzenia, że skargę odrzucono, Agencja zdecyduje się na powtórzenie przetargu.

W piątek Protektor podał informację o zawarciu umowy z Przedsiębiorstwem Wielobranżowym Demar. Zobowiązał się wykonać do połowy grudnia 37,08 tys. par obuwia wojskowego. Wartość zlecenia to 6,7 mln zł brutto (przychody firmy w I i II kwartale wyniosły odpowiednio 5,1 i 4,4 mln zł). W komunikacie spółka zastrzegła, że warunkiem realizacji zamówienia jest podpisanie przez Demar kontraktu z AMW.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama