Trwa dynamiczny wzrost cen akcji na GPW. Po środowej zwyżce o 3,27%, w czwartek WIG20 zyskał 1,5%. Od dołka z 27 października oddalił się już o 6,5%. Wygląda na to, że krótkoterminowa przewaga niedźwiedzi dobiegła końca. Kilka dni temu indeks pokonał linię spadków, a przedwczoraj wybił się w górę ponad opór na 2380 pkt. Tworzyły go maksima sesji z 18 i 26 października oraz połowa wysokiej czarnej świecy z 13 października. Teraz barierę tę można uznać za najbliższe wsparcie. Kolejne znajduje się 20 pkt niżej (luka hossy z 2 listopada).
Pokaz siły byków z ostatnich sesji sugeruje, że najbliższym czasie z większym prawdopodobieństwem należy oczekiwać ruchu w kierunku szczytu sprzed miesiąca (2565 pkt) niż powrotu do 2300 pkt. Mimo to, z kupnem akcji obecnie lepiej nie przesadzać. Byki mają jeszcze do pokonania najważniejszą strefę popytową, która rozciąga się od 2500 do 2565 pkt. Wyznaczają ją sesyjne maksima z drugiej połowy października oraz luka bessy z 6 października. Wybicie w górę będzie równoznaczne z nowym, średnioterminowym sygnałem kupna.
Zatrzymanie zniżki na poziomie 2300 pkt oznacza, że kupującym powiodła się obrona długoterminowego wsparcia tworzonego przez górną linię kanału wzrostowego, który trwał od września 2003 roku do sierpnia 2005 roku. Ranga tego poziomu znacznie wzrosła i dzięki temu powinien on być głównym wsparciem dla inwestorów grających z trendem.
Jeżeli hossa na GPW będzie kontynuowana, to warto zwrócić uwagę na akcje KGHM. Na razie tylko one, spośród papierów blue chips, wróciły do szczytu z początku października. Opór udało się nawet nieznacznie przekroczyć, ale za wcześnie jeszcze jest, by mówić o nowym sygnale kupna. Jeżeli w trakcie kolejnych sesji kurs wybije się ponad 49 zł, to w krótkim terminie docelowy poziom zwyżki będzie można ustalić na 52 zł. O wyraźnym pogorszeniu sytuacji będzie można mówić dopiero, gdy kurs przełamie 44 zł. Kupujących wspiera tu linia trendu wzrostowego, który trwa od blisko pół roku, oraz minimum ostatniej korekty.