Zysk netto Totala wyniósł 3,65 mld euro, a Repsola 934 mln euro. Total zyskał głównie dzięki zwyżce ceny ropy Brent, w czasie gdy nad Zatoką Meksykańską szalały huragany Katrina i Rita. Francuski koncern jest dużo mniej zależny od wydobycia surowca w tym rejonie niż jego najwięksi europejscy konkurenci - BP i Royal Dutch Shell. W 2004 r. stanowiło ono zaledwie 2,3% dziennego wydobycia Totala. - Produkcja ropy w Zatoce Meksykańskiej przez koncern jest mało istotna, zatem nie odczuwa on skutków huraganów, ale korzysta z wysokich cen surowca - wyjaśnia Richard Griffith, analityk londyńskiego Williams de Broe. Zysk Repsola okazał się najniższy spośród największych europejskich firm petrochemicznych, gdyż część operacji prowadzi w Argentynie, a rząd tego kraju wprowadził ograniczenie wysokości cen ropy do 2006 r.
Total chce zwiększać produkcję średnio o 4% rocznie do 2010 r. Firma przyznała jednak, że może mieć kłopot z osiągnięciem tego celu, gdyż nie udało jej się kupić udziałów w OAO Novatek, drugim największym producencie gazu w Rosji. W ciągu najbliższych pięciu lat koncern wyda jednak co najmniej 800 mln euro na produkcję paliw we Francji. Repsol planuje bardziej zdecydowaną ekspansję poza Ameryką Łacińską, między innymi w Libii i Algierii.
Od początku roku papiery Totala, uwzględniane we wskaźniku Dow Jones Stoxx 600 Oil & Gas, zyskały 36%. To o 3 pkt proc. więcej niż cały indeks. W tym samym okresie akcje Repsola podrożały o 34%.
Bloomberg