To oczywiste, że pierwszoplanowe postaci z PiS, ludzie z pierwszych stron gazet, będą szefować Ministerstwom: Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Sprawiedliwości, a także będą kontrolować służby specjalne. Równie oczywiste jest to, że resorty gospodarcze zeszły w nowym rządzie na dalszy plan. Na ich czele stanęły osoby znacznie mniej eksponowane, postaci, rzekłbym, z piątych i kolejnych stron gazet.
Gdyby zwycięskie ugrupowanie nazywało się np. "Gospodarka i Biznes", Ludwik Dorn byłby zapewne ministrem skarbu państwa, Zbigniew Wasserman - gospodarki, a Zbigniew Ziobro - finansów. Ale zwyciężyło "Prawo i Sprawiedliwość" i jest jak jest.
Oczywiste wydaje się także to, że nowi szefowie najważniejszych ministerstw zaraz po odebraniu nominacji dziarsko zabrali się do pracy. Ludwik Dorn mianował zastępców w liczbie pięciu, a Zbigniew Ziobro - szefa Prokuratury Krajowej. Minister sprawiedliwości zapowiedział też kolejne zmiany personalne w podległych mu służbach. Choć najpierw ma je przedstawić premierowi, a dopiero potem opinii publicznej, już mówi się o dymisjach, jakie najprawdopodobniej niebawem nastąpią. Na pierwszy ogień mają pójść prokuratorzy, którzy zajmowali się m.in. aferą Rywina i tzw. sprawą Romana Kluski.
Oczywiście nie ma to żadnego związku z tym, że rzeczony Roman Kluska - jak ujawnił dzień po wyborach prezydenckich - głosował na kandydata PiS Lecha Kaczyńskiego. Nowemu kierownictwu Ministerstwa Sprawiedliwości przypomnę, że na obecnego prezydenta elekta głosował także Józef Oleksy, w którego procesie lustracyjnym wciąż nie wydano satysfakcjonującego go wyroku. Swój głos na Lecha Kaczyńskiego oddał także jeden mój znajmy (nazwisko znane redakcji). Ten biedny człowiek ma z kolei problem w postaci sprawy o niepłacenie alimentów.
Zmiany w prawie i sprawiedliwości nie oznaczają wcale, że nowy rząd zapomina o zmianach w gospodarce i biznesie. Przeciwnie, premier Kazimierz Marcinkiewicz już zapowiedział, że na początek zmieni... zarząd Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Dlaczego? Bo ministerstwo skarbu sprywatyzowało tę spółkę tuż przed wyborami. Z pewnością prezes Marek Kossowski już pakuje swój dorobek do tekturowych pudełek.