Dla walczącego o przetrwanie producenta płaszczy i kurtek ostatnie lata stały pod znakiem spadających obrotów i pogłębiających się strat. Nadzieje na poprawę pojawiły się w tym roku, kiedy firmie udało się sprzedać nowe akcje za 15 mln zł w gotówce, czyli za wystarczająco dużą kwotę, by myśleć o stanięciu na nogi. Czy to się spółce uda? Inwestorzy są optymistami: ostatnio bardzo mocno windowali kurs (wczoraj wzrósł o 5,6%, do 1,14 zł), przy wysokich - nawet jak na tę firmę - obrotach.
Raport za III kwartał przyniósł im kilka dobrych wiadomości. Na tyle dobrych, że zarząd mówi o przełomie. Przychody wyniosły 3,6 mln zł. Narastająco sięgnęły 6,3 mln zł - więcej niż w całym 2004 r. i prawie tyle samo, ile w całym 2003 r. (dane porównawcze z zeszłego roku to odpowiednio 1,8 mln zł i 3,4 mln zł).
Dwa razy wyższym obrotom odpowiada dwa razy mniejsza strata ze sprzedaży (110 tys. zł wobec 212 tys. zł). Poprawa dotyczy też wyniku operacyjnego (-27 tys. zł w porównaniu z -163 tys. zł). Ale narastająco wciąż ten rok wygląda znacznie gorzej niż poprzedni: upłynęło trochę czasu, zanim pieniądze z emisji zaczęły pracować.
Ostateczny rezultat, choć skromny, może budzić uznanie inwestorów, którzy zapomnieli już, że w sprawozdaniach Próchnika może się pojawić zysk. Firma zakończyła kwartał 145 tys. zł na plusie (przed rokiem strata wyniosła 196 tys. zł). Smak "zwycięstwa" psują tylko dane za trzy kwartały: 1,75 mln zł straty (1,1 mln zł przed rokiem).
Poprawa w minionym kwartale ma dwa źródła. Pierwsze to nowa strategia, zakładająca rozszerzenie asortymentu i rozwój sieci dystrybucji; drugie to inwestycje giełdowe. Spółce udało się zwiększyć sprzedaż hurtową wyrobów pod własną marką, zarówno w kraju, jak i za granicą. Otworzyła kilka salonów: w Warszawie, Krakowie i dwa w Gdańsku (w październiku). Za chwilę ruszą dwa następne - w Katowicach i Poznaniu. Uchwalona już emisja ma pozwolić firmie na wyjście "poza ramy strategii". Chodzi najprawdopodobniej o przejęcie istniejącej sieci handlowej.