Reklama

Złoty i dług zdrożały, ale rynki pozostają nerwowe

WARSZAWA, 10 listopada (Reuters) - W czwartek złoty i obligacje zyskały, gdyż gracze wzięli za dobrą monetę deklarację premiera z jego sejmowego expose o obniżeniu deficytu budżetowego w 2006 roku do 30 miliardów złotych. Rząd jednak dokonał ustępstw na rzecz partii populistycznych, które zapewne zagłosują dziś za wotum zaufania dla niego.

Publikacja: 10.11.2005 18:09

Od pewnego czasu rynki żyły w obawie, że rząd będzie musiał okupić poparcie dla siebie zwiększeniem wydatków socjalnych, co uniemożliwi obiecane zejście z deficytem z zaplanowanego jeszcze przez gabinet Marka Belki pułapu 32,5 miliarda złotych. Na razie obietnice wobec Ligi Polskich Rodzin (LPR) i Samoobrony nie okazały się konkretne. Premier Kazimierz Marcinkiewicz powtórzył za to, że niedobór w kasie państwa będzie obniżony i utrzymany na poziomie 30 miliardów w najbliższych czterech latach. Analitycy mówią zaś, że trzeba poczekać na szczegóły autopoprawki rządu do projektu budżetu 2006.

"Deklaracja o 30 miliardach pomogła uspokoić sytuację. Ale po głosowaniu nad wotum zaufania ludzie zaczną myśleć wyższych wydatkach z budżetu i dojdą do wniosku, że trudno będzie utrzymać deficyt na tym poziomie w 2006 roku, a jeszcze trudniej w latach następnych" - powiedział ekonomista BRE Banku Arkadiusz Garbarczyk. Jednak część analityków przejawia więcej optymizmu. "Expose jest zgodne z linią Prawa i Sprawiedliwości, po stronie fiskalnej utrzymane jest status quo w postaci 30 miliardów plus trochę rozdawnictwa. Ten rząd ma jednak wysoką zakładkę w budżecie z dobrych dochodów w 2005 roku, co pozwoli mu sfinansować to poparcie" - powiedział ekonomista banku Merrill Lynch w Londynie Radosław Bodys. "Jeżeli ten rząd nie zrobi nic nieodpowiedzialnego, to rynek będzie się uspokajał. Ostatnia wyprzedaż to typowa reakcja inwestorów na niepewność. W tym roku rząd nic nie zdąży zrobić złego, więc złoty nawet może się pod koniec roku wzmocnić. Ale zmienność się utrzyma" - dodał.

Złoty, który rano spadł do poziomu 4,0466 za euro, a więc najsłabszego od końca sierpnia, pod koniec handlu był o 4 grosze mocniejszy. Część dealerów sugeruje, że stało się to również za sprawą sprzedaży walut przez Ministerstwo Finansów.

"Mówiło się dziś na rynku, że ministerstwo sprzedawało waluty" - powiedział jeden z nich. Inni wypowiadali się w podobnym duchu. Analitycy mówili też, że część graczy kupujących wcześniej wspólną walutę pozbywała się jej, gdy złoty zdołał wyhamować spadki. Duża podaż euro pochodziła od polskich eksporterów.

Eksperci zgadzają się, że scenariusz w postaci rządu mniejszościowego jest już wliczony w kurs złotego. Mimo to różnią się w opiniach, co się może stać w poniedziałek, gdy inwestorzy wrócą na rynek po długim weekendzie. "Na początku tygodnia może być lekko słabiej, bo program ekonomiczny rządu jest

Reklama
Reklama

ciągle niewyraźny, generalnie perspektywy dla reform są gorsze. Ale sytuacja szybko się uspokoi i zacznie się czekanie na decyzje rządu" - powiedział jeden z dealerów. "Sądzę, że rynek może podejść optymistycznie do uzyskania wotum zaufania przez gabinet. A potem każda wypowiedź ministrów będzie weryfikowana. Ale katastrofy nie będzie. W przyszłym tygodniu kurs złotego do euro będzie się zawierał w przedziale 3,96-4,0450" - powiedział dealer Banku BPH Marek Cherubin.

((Autor: Marcin Jedliński; Redagował: Marcin Gocłowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama