Reklama

Kilka obietnic dla inwestorów

Zniesienie podatku od zysków kapitałowych, prywatyzacja głównie poprzez giełdę, pozostawienie w rękach państwa kilku największych przedsiębiorstw i stały poziom deficytu budżetowego - to najważniejsze zapowiedzi nowego rządu, które mogą zainteresować inwestorów giełdowych.

Publikacja: 12.11.2005 07:00

Jedną z najważniejszych zapowiedzi, jaka pojawiła się w exposé premiera Kazimierza Marcinkiewicza, była likwidacja podatku giełdowego. Wprawdzie premier mówił o tym wcześniej, ale ostatnio pojawiały się sugestie, że likwidacja nie będzie dotyczyć podatku w całości, ale tylko "oszczędności długoterminowych". Inną nowością jest data zniesienia podatku. Wcześniej premier zapowiadał, że tzw. przepisy znoszące podatek Belki pojawią się w ustawach reformujących PIT, a te będą gotowe na wiosnę 2006 roku, ale wejdą w życie od 2007 roku. Data 2006 r. może oznaczać albo moment uchwalenia ustaw, albo rzeczywiste zniesienie podatku. To oznaczałoby jednak, że rząd zdecydował się na zniesienie tej daniny w trakcie roku. To ostatnie rozwiązanie byłoby trudne technicznie - bo co np. zrobić z akcjami kupionymi i sprzedanymi jeszcze w okresie, gdy podatek obowiązywał?

Dla instytucji zarządzających pieniędzmi klientów ta zmiana może oznaczać rewolucję. Zyskają na niej fundusze inwestycyjne, które pod względem podatkowym zrównają się i z lokatami giełdowymi, i z polisami ubezpieczeniowymi. Firmy ubezpieczeniowe zaś mogą stracić sporą część aktywów, którą teraz stanowią lokaty antypodatkowe (chodzi o specjalny rodzaj polis).

Inwestorzy na pewno skorzystają, jeśli premier dotrzyma innej obietnicy, złożonej w trakcie exposé.

Prywatyzacja

przez giełdę

Reklama
Reklama

Nowy rząd obiecał sprzedawać spółki głównie poprzez giełdę. Patrząc na dotychczasową historię udanych debiutów państwowych firm, może to oznaczać dodatkowe okazje do zarobku dla graczy. Nowe spółki to także rozwój giełdy i większe możliwości inwestowania. Duże debiuty przyciągają i nowych inwestorów fizycznych, i dużych instytucjonalnych z zagranicy.

Problem polega na tym, że tych dużych debiutów może być niewiele - a jeśli już, będą to tylko połowiczne. Premier zapowiedział pozostawienie w rękach państwa "najważniejszych polskich firm". Na dodatek akcje niektórych gigantów, które już są obecne na parkiecie - czyli np. PKO BP, PKN Orlen, KGHM i Lotosu - nie będą dalej sprzedawane inwestorom. Nadal więc będą podlegać politykom, co oznacza m.in. zmiany zarządów wraz ze zmianami parlamentów. Nie wiadomo też, czy te polityczne nominacje będą dla spółek pozytywne - do tej pory było z tym różnie.

Pozytywną stroną tej deklaracji o niewyprzedawaniu akcji Skarbu Państwa jest to, że notowaniom tych koncernów nie zagrozi dodatkowa podaż akcji ze strony państwa. W poprzednich latach rynek kilkakrotnie był zaskakiwany przekazywaniem pakietów akcji na dokapitalizowanie m.in. Kompanii Węglowej, która później pozbywała się ich na giełdzie.

Utrzymaniu udziału Skarbu Państwa w spółkach na określonym poziomie ma służyć także zmiana w kodeksie spółek handlowych, jaką chce wprowadzić resort gospodarki. Ma ona umożliwić firmom podnoszenie kapitału bez emisji nowych akcji.

Zostaje 30 mld zł

Na pewno pozytywnie zostanie odebrane podtrzymanie przez premiera deklaracji o utrzymaniu kotwicy budżetowej w wysokości 30 mld zł. Wypowiedzi minister finansów Teresy Lubińskiej, że chciałaby zwiększenia niedoboru, zachwiały złotym i obligacjami. W rzeczywistości owych 30 mld zł to suma większa o kilkanaście miliardów złotych, bo rząd chce doprowadzić do włączenia OFE do finansów publicznych, czemu sprzeciwia się Bruksela. Wówczas 12-13 mld zł dotacji do ZUS-u na składki do OFE nie będzie powiększać deficytu.

Reklama
Reklama

Inna sprawa, że nikt nie potrafi powiedzieć, jak rząd chce osiągnąć obniżkę deficytu przy jednoczesnych, dodatkowych wydatkach - na tzw. becikowe, podniesienie zasiłków rodzinnych, wydłużenie urlopów macierzyńskich - oraz spadku wpływów (zwrot rolnikom części akcyzy zawartej w cenie benzyny czy ulgi prorodzinne).

Oczywiście, nie wszystkie te zmiany wejdą już w przyszłym roku. Od 2006 r. nie będzie też redukcji podatku od osób fizycznych (do 18 i 32%), co dodatkowo obciążyłoby budżet.

Nie ma ulgi w CIT

Inna sprawa, że problemy z domknięciem budżetu widać w tych rozwiązaniach, których w exposé nie było. Nie wspomina się już o uldze w CIT na nowo zatrudnionych i składkach na ubezpieczenie społeczne, które były jeszcze w programie samego Marcinkiewicza. Premier w Sejmie wspomniał jedynie o kształceniu, podnoszeniu kwalifikacji i innych tego typu działaniach, które zwykle sporo kosztują, a wpływ na spadek bezrobocia mają niewielki.

Premier zapowiedział także ułatwienia w rozwoju przedsiębiorczości, czyli eliminację barier i ograniczenie biurokracji. Takie same tezy padały w wystąpieniach poprzednich premierów, ale bez jakichś większych osiągnięć. Oczywiście, realizacja tych zapowiedzi mogłaby przyspieszyć wzrost gospodarczy w Polsce. Innym akceleratorem mogłaby być poprawa sytuacji w sądownictwie gospodarczym, które jest teraz kamieniem u nogi wielu firm. Z jednej strony praktycznie nie da się odzyskać od niesolidnych kontahentów długów, z drugiej zaś wszelkiego rodzaju procedury rejestracyjne trwają zbyt długo. Na dodatek - próby rozwiązywania problemów własnościowych w firmie za pośrednictwem sądów strasznie przedłużają niejasności i często niewiele dają akcjonariuszom. Przykładem może być skarga obligatariuszy Elektrimu na polskie państwo, że sądy w sprawie tej firmy działały zbyt opieszale i nie pomogły rozwiązać konfliktu.

Boom bankowo-budowlany?

Reklama
Reklama

W planach rządu, które ujawnił premier w trakcie exposé, jest jeszcze jedna informacja, na którą inwestorzy giełdowi powinni zwrócić uwagę. Chodzi o program rozwoju budownictwa mieszkaniowego, który ma być wspierany przez budżet poprzez dopłaty do kredytów. Jego wejście w życie - o ile odniesie sukces - może pobudzić i branżę budowlaną, i zwiększyć zyski banków. Dla deweloperów, takich jak GTC czy Echo Investment, to oznaczałoby wzrost sprzedaży. Dla wykonawców - takich jak PxMS, Mostostal Warszawa i Budimex - zwiększenie portfela zamówień. Być może pojawią się nowe firmy, które będą chciały skorzystać z tej koniunktury - i całkiem możliwe, że po jakimś czasie będą chciały pozyskać pieniądze na rozwój. Nowe mieszkania trzeba wyposażyć, a więc na wzrost sprzedaży mogą liczyć i firmy meblarskie (np. Forte, Oborniki), i produkujące AGD (Amica, Zelmer).

Z kolei dopłaty do odsetek z jednej strony zwiększą dostępność kredytów, z drugiej zaś zmniejszą ryzyko niewypłacalności klientów banków. Czyli w dużym stopniu może zwiększyć się portfel kredytowy banków. PKO BP i BPH, które są liderami na rynku pożyczek mieszkaniowych, mogą na takim podsycanym przez państwo boomie kredytowym skorzystać w największym stopniu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama