Szukamy, spotykamy się z bankierami inwestycyjnymi.
Mniej więcej rok temu zapowiedziała Pani, że Agora przeprowadzi tzw. analizę procesów w poszukiwaniu dodatkowych oszczędności. Jakie są jej efekty?
Odłożyliśmy ten projekt. W pewnym momencie pomyśleliśmy: rynek znajduje się w fazie wzrostowej, a każdy duży projekt obejmujący całą korporację wymaga czasu kierownictwa. Nie mówię tu o zarządzie. Mówię o wszystkich poziomach zarządczych. Postanowiliśmy przesunąć akcenty. Koncentrujemy się na rozwoju, a jednocześnie prowadzimy kilka projektów wewnętrznych, w których przyglądamy się procesom, ale w punktowy sposób: np. sprzedaży reklam, działowi IT. Ale nie ściągamy konsultantów z zewnątrz i cała firma nie bada, czy jeśli zamiast lewej nogi postawi się prawą, to będzie szybciej... To niesamowicie absorbuje czas.
I kosztuje...
I kosztuje. A my jesteśmy znani na rynku nie z rozrzutności, tylko z liczenia każdej złotówki. Poza tym po projekcie analizy procesów nie spodziewaliśmy się takiego "zwrotu z inwestycji", takiej dywidendy, jaką przyniosły nam cięcia kosztowe przeprowadzone w ubiegłym roku. Oceniliśmy, że lepszy zwrot przyniesie nam inwestycja w rozwój.
W naszej ostatniej rozmowie mówiła Pani o planie sukcesji. Czy Agora już wie, w jaki sposób będzie odmładzać kadrę kierowniczą?
Kwestia dotyczy dwóch ciał: rady nadzorczej i zarządu, a konkretnie prezesa zarządu, który powoli wchodzi w wiek poważny (śmiech). Ustąpienie z funkcji na ostatnim walnym zgromadzeniu zapowiedział prof. Sołtysiński, przewodniczący rady nadzorczej. Dlatego najpierw musimy zająć się uzupełnieniem składu rady. Jeśli chodzi o prezesa, sprawa jest odleglejsza. Przygotowujemy rynek do tej zmiany, ponieważ jesteśmy spółką publiczną. W jakiś sposób prezes personifikuje spółkę i faktem jest, że rynek kapitałowy jest przywiązany do prezesów. W związku z tym pracujemy z rynkiem kapitałowym, uprzedzając z góry, że za ileś lat będą zmiany. Żeby któregoś dnia nie byliJak Pani sobie wyobraża wybór nowego prezesa? To będzie konkurs?
Nie, nie jesteśmy spółką Skarbu Państwa...
WSiP też nie jest...
Ale WSiP nie jest dla mnie wzorem do naśladowania, jeśli chodzi o zarządzanie. Zatrudniliśmy doradcę, organa spółki pracują nad wyłonieniem kandydatów, w tym wewnętrznych.
Dlaczego spółka zmieniła formułę programu motywacyjnego dla pracowników?
Zmieniły się przepisy ustawy o publicznym obrocie instrumentami finansowymi. Żebyśmy mogli przydzielać pracownikom akcje, tak jak to robiliśmy, musielibyśmy ubiegać się o licencję albo mieć biuro maklerskie. Dlatego utworzyliśmy zamknięty fundusz powierniczy. Zmienił się papier wartościowy (z akcji na jednostki uczestnictwa - red.), ale wewnętrzne zasady wynagradzania są te same. Jeśli chodzi o płynność, to jednostki można sprzedawać raz na miesiąc.
Koszty programu w nowej formule to 7 mln zł w IV kwartale 2005 r. Jakie byłyby, gdyby pracownicy nadal obejmowali akcje, a nie jednostki uczestnictwa w funduszu?
Moim zdaniem, nie byłoby dużej różnicy. Ale nie potrafię dokładnie odpowiedzieć na to pytanie, bo nie zbadaliśmy, jaka byłaby wycena akcji pracowniczych - choć na pewno niższa niż cena na rynku.
Dziękuję za rozmowę.
Dziś poznamy szczegóły
Zgodnie z zapowiedziami, dziś do kiosków ma trafić pierwszy numer "Nowego Dnia", trzeciej gazety codziennej wydawanej przez Agorę. Spółka ma ujawnić też szczegóły finansowe dotyczące tego projektu. Jak do tej pory (nie licząc informacji o autorach makiety i osobach odpowiedzialnych za jego kształt), Agora podała jedynie, że dziennik ma być "gazetą środka", lżejszą w treści od "Gazety Wyborczej", będzie ukazywał się 6 razy w tygodniu i kosztował 1 zł lub 1,5 zł (razem z dodatkiem telewizyjnym). Koszty związane z promocją dziennika mają obciążyć wyniki za IV kwartał.