Lista zmian liczy kilkadziesiąt pozycji. Są na niej i obniżki. Dotyczą np. wypłaty gotówki w kasach i bankomatach banków zagranicznych. Z dwóch stawek bank nawet zrezygnował (nie będzie pobierał opłat za obsługę kart kredytowych ani za umieszczenie na karcie zdjęcia jej posiadacza). Ale dominują podwyżki. Tam, gdzie bank się na nie zdecydował, stawki rosną w graniach 25-30% (choć są też zarówno większe, jak i mniejsze zmiany).
O ile wzrosną prowizje dla klientów trzeciego pod względem wielkości banku w Polsce? Jak nam powiedziano w spółce, w przypadku obsługi konta, podwyżka jest liczona w promilach (bo oprócz wzrostu stawek, są i spadki). W sumie bank nie był w stanie podliczyć skali wzrostu stawek. Gdyby założyć, że chodzi o 10%, to jeszcze w tym kwartale przychody prowizyjne banku wzrosłyby o kilkanaście milionów złotych. Na segment bankowości detalicznej przypadało dotychczas w tym roku trzy czwarte całości przychodów z prowizji.
W skali kwartału taki wzrost przychodów w banku o rozmiarach BPH nie ma większego znaczenia. Inaczej to już jednak wygląda w skali roku. Poza tym podwyżka może się okazać istotna w kontekście niedawnej deklaracji prezesa Józefa Wancera, który powiedział, że w tym roku zysk netto spółki może zbliżyć się do miliarda złotych. Po trzech kwartałach wynosi 716 mln zł.
Dotychczas BPH należał do banków najbardziej agresywnie starających się o udziały rynkowe. Czy decyzja o podniesieniu prowizji i opłat wskazuje, że teraz bank chce "skonsumować" osiągnięcia w tym zakresie? - Nie wydaje mi się, żeby BPH miał zamiar zrezygnować z ekspansji. Nie będzie przecież tak, że nagle z taniego stanie się drogim bankiem. Jest raczej tak, że woli zrezygnować z niewielkiej części przyrostu wolumenów. Prowizje będą przecież dotyczyć również dotychczasowych klientów - stwierdził Piotr Palenik, analityk sektora bankowego w ING Securities.
Jego zdaniem, zmiana podejścia w BPH to część większego trendu. O planowanej na I kwartał podwyżce opłat cennikowych miał mówić na ostatnim spotkaniu z analitykami Andrzej Podsiadło, prezes PKO BP. - Podobnie zrobił jakiś czas temu mBank. Pod względem wielkości opłat jest on teraz w środku stawki, a na liczbę klientów nie miało to wielkiego wpływu - ocenił Palenik.