Do tej pory stosunkowo niewielkie rozmiary branży faktoringowej w Polsce traktowaliśmy jako szansę - samo zbliżanie się do wielkości typowych dla krajów zachodnich miało być szansą na dynamiczny rozwój. Tego właśnie spodziewają się menedżerowie firm faktoringowych. Tak starał się m.in. sprzedawać w ub.r. na giełdzie Eurofaktor. Udział branży w polskim PKB można szacować na blisko 2%. W krajach zachodnioeuropejskich obroty faktorów przekraczają jedną dziesiątą PKB.
Początki w Mezopotamii
W krajach wysoko rozwiniętych usługi faktoringowe funkcjonują znacznie dłużej niż w Polsce. Na Zachodzie dynamiczny rozwój tego rynku ma miejsce od ponad pięćdziesięciu lat (specjaliści od faktoringu lubią powtarzać, że transakcje o charakterze podobnym do tego, czym oni się zajmują, miały miejsce kilka tysięcy lat temu - w starożytnej Mezopotamii; by przybliżyć się nieco do współczesności: w kolonialnej Ameryce brytyjscy kupcy wykorzystywali amerykańskich pośredników (faktorów) do sprawdzania zdolności kredytowej nabywców swoich towarów w amerykańskich koloniach).
Warto zwrócić uwagę, że nie wszędzie ta dynamika jest taka sama. Faktoring jest np. stosunkowo rzadko wykorzystywany w Niemczech. Powód? Do niedawna przepisy pozwalały tam na to, by dłużnik nie zgadzał się na transfer swoich zobowiązań finansowych. W efekcie pod koniec lat 90. obroty faktoringowe u naszych zachodnich sąsiadów wynosiły ok. 1% PKB - mniej niż obecnie u nas. Z drugiej strony, w niektórych europejskich krajach faktoring jest bardzo popularny. Na przykład w Wielkiej Brytanii i we Włoszech pod koniec lat 90. obroty faktoringowe zbliżały się do 10% PKB.
Kluczem terminy płatności