Papiery teleinformatycznej spółki były jedną z najlepszych inwestycji w ciągu dwóch ostatnich sesji. Jeszcze w środę za akcje płacono 42 zł. W piątek, na zakończenie notowań, wyceniano je na 45,4 zł. Zmiana wyniosła zatem 8%. W trakcie sesji transakcje zawierano nawet po 47 zł. Minihossie towarzyszyły spore, jak na ATM, obroty. Od czwartku właściciela zmieniło przeszło 13 tys. walorów.

Przez ostatnie kilka dni ATM nie informował o żadnym wydarzeniu, które uzasadniałoby wzmożony popyt na akcje. Jednak kurs wyrwał się z kilkumiesięcznej konsolidacji poniżej progu 42 zł. - Nie planujemy również w najbliższych dniach wypuszczać tego typu wiadomości - powiedział Tadeusz Czichon, wiceprezes ATM odpowiedzialny za finansowe spółki.

Zapewnił, że nie był stroną popytową ostatnich transakcji. - To nie są moje zakupy - oznajmił. Wiceprezes jest aktywnym inwestorem i konsekwentnie, od debiutu spółki jesienią 2004 r., skupuje akcje ATM na parkiecie. Jest największym udziałowcem firmy. Kontroluje przeszło 21% kapitału. Kto zatem z taką determinacją kupował akcje ATM? - Być może jakiś większy inwestor uznał, że spółka ma przed sobą doskonałe perspektywy i warto mieć akcje w portfelu. W pełni się zgadzam z taką postawą - wskazał T. Czichon.

Nie chciał jednak wypowiedzieć się na temat planów finansowych ATM na 2006 r. W tym roku spółka chce zarobić netto 8 mln zł przy 108 mln zł przychodów. Na razie - po dziewięciu miesiącach - obroty wynoszą 81,3 mln zł, a zysk netto zamyka się kwotą 2,8 mln zł. Zarząd ATM, na niedawnej konferencji prasowej, zapewniał, że plany finansowe na ten rok są realne. Przedstawiciele spółki zwracali jednak uwagę, na ryzyko polityczne, które może mieć negatywny wpływ na rezultaty najbliższych kwartałów. Z tego względu, jak ujawnił T. Czichon, ATM nie jest przekonany, czy będzie publikował oficjalne prognozy na 2006 r. - Być może zdecydujemy się przedstawić plan minimum z szerokim opisem zdarzeń, które mogą sprawić, że wynik będzie lepszy - rozważał. Czy należy to odczytywać, że wyniki ATM za 2006 r. mogą być słabsze? - Nie wyobrażam sobie sytuacji, że spółka przestałaby się rozwijać i poprawiać rezultaty - podsumował.