Firma konsultingowa PwC przebadała ponad 3,6 tys. firm i agend rządowych na świecie. W Polsce ankiety wypełniło 101 spółek, wybranych spośród tysiąca największych firm.
W porównaniu z badaniami z 2003 r., odsetek przedsiębiorstw, które doświadczyły łamania prawa, wzrósł o 8 pkt proc., do 54%. To więcej niż średnia światowa (45%), czy nawet średnia z regionu Europy Środkowej (47%).
Pewną pociechą może być tylko poziom średniej straty polskich spółek - 460 tys. USD. Średnia światowa to aż 1,74 mln USD. Najbardziej typowym nadużyciem w przypadku krajowych spółek jest "sprzeniewierzenie aktywów" (wskazało na nie aż 80% firm, które miały problemy z łamaniem prawa). Drugie w kolejności to szeroko pojęte oszustwa (56%). Na trzecim miejscu ankietowani wskazali na korupcję (19%).
Co ciekawe, jedynie co trzeci "przestępca" był pracownikiem firmy (przeważnie osobą z zarządu). Spółkom szkodzili dostawcy, klienci czy nawet znajomi zatrudnionych. Badanie pokazało, że polski menedżment za wszelką cenę próbuje odzyskać stracone pieniądze. - W 55% przypadków sprawa kończyła się w sądzie karnym, w 32% w sądzie cywilnym - mówi Katarzyna Chrostowska, współautor raportu. Z drugiej strony, tylko 26% nadużyć z winy pracownika kończyło się zwolnieniami.
PwC przebadał również, jak polskie firmy wykrywają przestępstwa. Największe znaczenie ma audyt (32% ankietowanych), nieco mniejsze donos czy specjalne systemy bezpieczeństwa korporacyjnego (po 16%). Niewykluczone że skarżenie stanie się powszechniejsze. Coraz częściej duże spółki prowadzą bowiem wśród pracowników konsultacje nt. nadużyć. - Niektóre decydują się nawet na uruchomienie specjalnych "gorących linii", za pomocą których można składać anonimowe donosy - mówi Marcin Klimczak, ekspert PwC.