Po dobrym dla akcji listopadzie WIG20 kończy miesiąc na poziomie praktycznie takim samym, jak u schyłku września. Już bardzo niewiele brakuje do rekordu z początku października (2565 pkt) - zaledwie 1,6%. Wynik starcia indeksu z tym kluczowym oporem może zdecydować, jak upłynie grudzień, a przynajmniej jego pierwsza połowa - pod znakiem zwyżki czy może odwrotu kupujących. Inwestorzy liczą zapewne na tradycyjny przedświąteczny wzrost. W poprzednich dwóch latach hossy grudzień przyniósł zwyżkę WIG20 o 8,6% w 2003 r. i o 6,5% w ub.r. Sytuacja tym razem różni się jednak o tyle, że w poprzednich dwóch latach listopad upłynął pod znakiem kiepskiej koniunktury.

W przypadku pokonania październikowego maksimum WIG20 można będzie oczekiwać kolejnej fali zakupów. Można szacować, że efektem przebicia oporu powinna być zwyżka indeksu o ponad 270 pkt, w okolicę 2800 pkt. Do takich wniosków skłania obserwacja formacji, jaka kształtuje się od sierpnia. Szczyt z tamtego miesiąca (2276 pkt) niemal pokrywa się z październikowym dołkiem (2293 pkt). Ten właśnie poziom można uznać za dolną granicę szerokiej konsolidacji, której górne ograniczenie stanowi z kolei wspomniany historyczny szczyt. Szerokość tej konsolidacji to właśnie ok. 270 pkt. Oczywiście przypuszczenie, że WIG20 zdołałby pokonać taki dystans w ciągu jednego tylko miesiąca, byłoby bardzo optymistyczne.

Dopóki październikowe maksimum pozostaje nie przebite, ciągle istnieje zagrożenie powstania podwójnego szczytu. W takim wypadku możliwa stanie się powtórka z "czarnego" października. Sygnałem ostrzegawczym będzie mocne odbicie od szczytu. O pełnym ukształtowaniu formacji nie ma jednak sensu na razie mówić. Potrzebne do tego byłoby przebicie październikowego dołka, a to bardzo odległy scenariusz.

O podobnych dylematach nie można mówić w przypadku indeksu MIDWIG. Po kilkudniowej korekcie powrócił on do niedawnego maksimum (2040 pkt). Kontynuacja zwyżki jest bardzo prawdopodobna. To może sugerować, że nawet w przypadku odwrotu inwestorów od blue chips - tak jak w październiku - niekoniecznie musi się to odbić szczególnie niekorzystnie na notowaniach "średniaków".