Reklama

Nadchodzi przesilenie

Przebicie przez amerykański S&P 500 sierpniowego szczytu nie przyniosło trwałego wzrostu. Kupujący szybko dostali zadyszki. Być może światowym indeksom uda się zakończyć rok na poziomie wyższym niż obecnie, ale zbliża się przesilenie, które prawdopodobnie popsuje koniunkturę na parę miesięcy.

Publikacja: 10.12.2005 06:45

S&P 500 nie zdołał urosnąć nawet o 2% w stosunku do przebitego niedawno szczytu z początku sierpnia (1245 pkt). Nie jest to jednak niespodzianka. Już przed trzema tygodniami pisałem, że trwałej zwyżce nie służą niewystarczająco dobre dane gospodarcze. Roczna dynamika produkcji przemysłowej - czynnik silnie skorelowany z rocznymi zmianami S&P 500 - mimo niewielkiej poprawy wciąż znajduje się w trendzie spadkowym. W efekcie od kilkunastu miesięcy, zawsze kiedy amerykański indeks akcji przebije w końcu poprzedni szczyt, szybko nadchodzi fala realizacji zysków.

Między wsparciem

a oporem

Z tych powodów zatrzymanie niedawnej zwyżki tuż nad sierpniowym maksimum wcale nie dziwi. Gdyby miał się powtórzyć scenariusz znany z ostatnich kilkunastu miesięcy, to teraz można się spodziewać stopniowego osuwania się S&P 500. A co wynika z analizy technicznej? Indeks znajduje się obecnie między wsparciem w postaci sierpniowego szczytu, a długoterminowym oporem. Barierą dla wzrostu jest górne ramię zwyżkującego klina. Jego początki sięgają stycznia 2004 r. Aktualnie linia ta przebiega na wysokości ok. 1280 pkt. Jest więc jeszcze szansa, że byki pokuszą się o podciągnięcie indeksu powyżej ostatniego lokalnego szczytu (1268 pkt). W wyniku tej zwyżki indeks znalazłby się właśnie na wspomnianym długoterminowym oporze. Pokonanie tej bariery nie będzie prostą sprawą z uwagi na silne wykupienie. W końcu listopada wskaźnik MACD sięgnął poziomu nie obserwowanego od roku.

To, że MACD jest na takim samym poziomie co rok, temu potwierdza zresztą, że powtarza się ubiegłoroczny scenariusz wydarzeń. Od początku września S&P 500 zachowuje się bardzo podobnie jak rok temu. W obu przypadkach wrzesień był miesiącem stabilizacji, październik przyniósł silne wahania w dół i w górę, zaś listopad wiązał się z silną zwyżką do nowych szczytów. Jeśli ta analogia się utrzyma, to grudzień powinien zakończyć się optymistycznie, zaś w styczniu przyjdzie realizacja zysków. Oczywiście same takie porównania są mało przekonujące, ale powtórce takiego scenariusza sprzyja sytuacja techniczna. Możliwe, że w tym miesiącu byki zaatakują jeszcze opór w postaci górnego ramienia klina, ale m.in. na skutek wykupienia, bariery tej nie uda się pokonać. To wywoła w styczniu spodki.

Reklama
Reklama

Przegrzane surowce?

Przed zbytnim optymizmem ostrzega sytuacja na rynkach surowcowych. Koniunktura na rynku miedzi czy złota grozi przegrzaniem. Wygląda na to, że przesilenie nadchodzi wielkimi krokami. Fala wzrostowa na rynku miedzi jest bardzo podobna do tej z przełomu lat 2003 i 2004, która skończyła się załamaniem w kwietniu ub.r. To nie przypadek, że w tym samym czasie S&P 500 zanotował pięciomiesięczne minimum. Rynki akcji i miedzi są dość silnie skorelowane. Ta zależność została nieco nadwątlona w sierpniu, kiedy zatrzymała się zwyżka S&P 500, podczas gdy miedź nie przestała drożeć.

O niebezpieczeństwie większej korekty będzie można mówić, gdy S&P 500 przebije kluczowe wsparcie wynikające z sierpniowego szczytu (1245 pkt). W takim wypadku będzie można się spodziewać przeceny podobnej do tych, które następowały po równie silnych falach wzrostowych w ostatnich kilkunastu miesiącach. Nie jest to zbyt optymistyczna perspektywa, bo zazwyczaj S&P 500 oddalał się od ostatniego szczytu o 5-10%. W takim razie indeks stopniowo - na przestrzeni kilku miesięcy - mógłby spaść w okolicę 1200 pkt. Z dzisiejszej perspektywy jest natomiast mało prawdopodobne, by ewentualna przecena sprowadziła S&P 500 aż do październikowego dołka (1177 pkt). W ostatnich kilkunastu miesiącach nie zdarzyło się, by jakakolwiek korekta zniosła całą poprzedzającą ją falę zwyżkową.

Jeśli przesilenie dotknie rynek akcji w USA, to mniejszej lub większej przeceny spodziewać się będzie można także w Europie Zachodniej. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że i tu pojawiają się oznaki wykupienia. W przypadku niemieckiego DAX-a, wskaźnik MACD znalazł się na poziomie, na którym za każdym razem w ostatnich dwóch latach następowała korekta. W takim razie barierą dla spadków będzie październikowy szczyt (5138 pkt). Przecena nie powinna jednak nastąpić z dnia na dzień. Choćby z tego powodu, że nie został jeszcze zrealizowany potencjał wzrostowy wynikający z konsolidacji, w jakiej DAX przebywał do połowy listopada. Miała ona szerokość ponad 350 pkt (licząc od sierpniowego dołka do listopadowego maksimum). A to oznacza, że DAX powinien sięgnąć przynajmniej blisko 5500 pkt. To kolejny powód, dla którego grudzień może być jeszcze dość dobry dla posiadaczy akcji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama