- 2005 rok jest przełomowy dla Armatury Kraków - mówi Konrad Hernik, prezes przedsiębiorstwa. Rok, podobnie jak cała branża, spółka rozpoczęła od znaczącego spadku obrotów. Remedium było wprowadzenie w połowie roku ponad 50 nowych modeli baterii oraz intensywna kampania marketingowa. Popyt nakręcił ponadto zbliżający się koniec tzw. ulgi remontowej. W ostatnich miesiącach sprzedaż Armatury sięga poziomów nie notowanych od lat. - W II półroczu przychody będą prawie o 50% wyższe niż w analogicznym okresie 2004 roku. Wzrósł nasz udział w krajowym rynku z około 33% do ponad 35%. Eksport stanowi coraz większą część sprzedaży. W 2005 roku wzrośnie z 12% do około 16% - chwali się prezes. Mówiąc o "porażkach" wypowiada się w podobnym tonie: - Mimo wykorzystania mocy produkcyjnych w 100% oraz pracy niekiedy w systemie 24-godzinnym nie nadążamy z realizacją wszystkich zamówień.
Rośnie sprzedaż,
zyski jeszcze nie
W całorocznym ujęciu wzrost przychodów nie będzie już tak imponujący. Zarząd Armatury Kraków spodziewa się, że przychody w 2005 roku sięgną około 105 mln zł, w porównaniu ze 101,3 mln zł w 2004 roku. - Zysk netto powinien przekroczyć 2 mln zł, co jednak będzie nieco gorszym rezultatem od ubiegłorocznego. Jest to związane m.in. z większymi kosztami obsługi zadłużenia oraz innymi, o charakterze niewydatkowym - mówi prezes. Chodzi m.in. o koszty amortyzacji w związku z realizowaną od kilku lat budową nowego zakładu. Spółka chce do niego przenieść całą produkcję. Liczy, że upora się z tym w I kwartale przyszłego roku. Łącznie inwestycja pochłonęła około 40 mln zł, z czego ok. 20 mln zł wydano w 2005 roku. W 2006 roku zarząd oczekuje wzrostu zysku netto do blisko 3 mln zł przy sprzedaży przekraczającej 110 mln zł.
GPW?