Reklama

KGHM pociągnie rynek w dół?

Coraz większa jest groźba załamania notowań KGHM w ślad za korektą na rozpędzonym rynku miedzi. Tymczasem to właśnie ta spółka w największym stopniu ciągnie WIG20 w górę. Zatrzymanie zwyżki nie musi jednak nastąpić z dnia na dzień.

Publikacja: 17.12.2005 07:43

KGHM to główna siła napędowa WIG20. Od dołka indeksu blue chips z 19 października akcje miedziowego koncernu poszły w górę aż o jedną trzecią. O ile hossę na rynku innych dużych spółek przerwała październikowa przecena, to KGHM drożeje niemal nieprzerwanie od ponad pół roku. To właśnie dzięki koncernowi WIG20 zdołał pokonać szczyt z października (2565 pkt). Przekonują o tym wykresy innych kluczowych blue chips - ani TP, PKN Orlen, PKO BP, ani też Pekao nie zdołały powrócić do tegorocznych szczytów, a co dopiero je przebić. Gdyby nie KGHM, WIG20 tkwiłby zapewne gdzieś bliżej 2450 pkt niż 2600 pkt.

Skokowa zwyżka KGHM tłumaczy też świetne zachowanie WIG20 na tle innych indeksów w większości krajów naszego regionu. Ani węgierski BUX, ani też czeski PX 50 nie zdołały pokonać październikowych maksimów.

Groźba załamania

Obecnie KGHM ma ponad 15% udziału w WIG20. Na razie pozwala to naszemu indeksowi szybko iść w górę, ale nietrudno wyobrazić sobie, co może się stać, kiedy inwestorzy zaczną realizować zyski z akcji miedziowego koncernu. O tym, jak poważne jest to zagrożenie, można przekonać się, analizując wykres KGHM z ostatnich dwóch lat. W każdym przypadku silne fale wzrostowe, takie jak obecnie, kończyły się gwałtownym załamaniem. Na przełomie kwietnia i maja 2004 r. notowania koncernu poszły w dół o ponad jedną czwartą w ciągu niecałych czterech tygodni. Mniej więcej tyle samo czasu trwała przecena KGHM w październiku ub.r., kiedy spółka potaniała o 22%. Co gorsza, trudno przewidzieć schemat odwrócenia trendu wzrostowego. O ile w kwietniu 2004 r. załamanie poprzedziła konsolidacja w bardzo wąskim przedziale, to w październiku ub.r. odwrócenie trendu odbyło się praktycznie z dnia na dzień. Niepokój budzi coraz silniejsze wykupienie KGHM. Informuje o tym wskaźnik MACD, który poszybował do poziomu nie obserwowanego w dotychczasowej historii notowań koncernu.

Do załamania na rozgrzanym rynku miedzi może dojść bardzo łatwo. Wystarczy pretekst, który w innej sytuacji nie wywarłby na inwestorach większego wrażenia, np. zapowiedzi kolejnych działań chińskich władz w celu schłodzenia koniunktury gospodarczej. Podobny impuls może szybko wywołać falę realizacji zysków. W tej sytuacji nie da się wykluczyć powtórki wspomnianych wyżej wydarzeń z ub.r. Przecena KGHM o 20% w ciągu kilku tygodni to nie jest nierealny scenariusz. Nawet gdyby kursy pozostałych blue chips stały w miejscu, to i tak w efekcie WIG20 obniżyłby się o ok. 3%. To pozornie niewiele, tyle że trudno sobie wyobrazić sytuację, w której inne spółki nie będą tracić na wartości, kiedy inwestorzy będą panicznie pozbywać się walorów największego koncernu.

Reklama
Reklama

Trudno oszacować, czy możliwa głęboka korekta na rynku miedzi przełoży się także na rynek ropy naftowej, który decyduje o notowaniach innego kluczowego koncernu - PKN Orlen. W przeszłości zależność między tymi rynkami nie była szczególnie silna. W czasie załamania cen miedzi w kwietniu ub.r. ropa szybko drożała.

Stabilne banki

Pewną nadzieję na łagodniejszą korektę dają banki. Biorąc pod uwagę obecne wskaźniki C/Z na tle przeszłości, sektor nie wydaje się przewartościowany. Na razie dość korzystnie wygląda też wykres rentowności obligacji skarbowych. Wahania to jeden z czynników silnie oddziałujących na wyniki finansowe banków. W ciągu nieco ponad miesiąca rentowność obligacji 5-letnich spadła z ponad 5,5% do blisko 5%. Spadek rentowności to jednoczesny wzrost cen obligacji, który pozytywnie przekłada się na wyniki banków. Ostatnio rentowność przebiła listopadowy dołek, co zapowiada kontynuację tej tendencji.

Zaskakuje

mniejsza zmienność

W zachowaniu WIG20 zastanawiający jest silny spadek zmienności. Od początku listopada wskaźnik ATR z 14 sesji zmalał z blisko 50 pkt do 35 pkt. W przeszłości bardzo rzadko zdarzało się, by ATR malał ze wzrostem WIG20. Zazwyczaj można zaobserwować zupełnie odwrotne zjawisko - obie wielkości są dodatnio skorelowane, tzn. wzrostowi indeksu towarzyszy także coraz większa zmienność. Co może oznaczać ta nietypowa sytuacja? Być może jest sygnałem nietrwałości trendu wzrostowego. Możliwe też jednak, że malejąca zmienność zapowiada nie tyle szybki koniec zwyżki, ile większe wahania indeksu. Tak właśnie było przed dwoma laty. W grudniu 2003 r. - podobnie jak obecnie - wzrostowi WIG20 towarzyszył opadający ATR. W styczniu zmienność nagle podskoczyła - indeks co prawda ciągle szedł w górę, ale trend był przecinany względnie głębokimi korektami. Być może czeka nas powtórka takiego scenariusza. Wzrost zmienności może zmylić część graczy, przekonanych o tym, że kończy się już zwyżka.

Reklama
Reklama

Podsumujmy. Mimo coraz poważniejszego zagrożenia załamania, moment głębszej korekty trudno dokładnie przewidzieć. Dla inwestorów czekających na okazję do sprzedaży akcji i realizacji zysków przydatne mogą okazać się wskaźniki podążające za trendem. Dobrym przykładem jest średnia krocząca z 30 sesji. Sprawdziła się ona w czasie poprzedniego trendu wzrostowego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama