Te negocjacje zapowiadane były od dawna. Już wcześniej minister finansów Teresa Lubińska mówiła, że jeszcze w grudniu polski rząd rozpocznie rozmowy z Komisją Europejską w sprawie klasyfikacji statystycznej OFE. Do tej pory udało się nam uzyskać tylko tyle, że do 2007 r. transfer pieniędzy do OFE nie zwiększa naszego deficytu, potem mamy prawo do odliczania części kosztów reformy (co rok mniejszej). Ale nowy gabinet chce doprowadzić do powrotu do sytuacji, w której - statystycznie rzecz ujmując - polskie OFE będą częścią finansów publicznych.
- Pamiętajmy, że jeśli nastąpi wyłączenie OFE z sektora finansów publicznych, to będzie oznaczać, że w 2013 roku, aby spełnić kryteria z Maastricht, będziemy musieli mieć deficyt nie na poziomie 3% PKB, ale maksymalnie 1% PKB - mówi Cezary Mech, wiceminister finansów. - To oznacza odmienne traktowanie krajów w zależności od przyjętych rozwiązań rachunkowych.
Na dodatek - OFE w sektorze nie tylko poprawiają deficyt dzięki innemu traktowaniu transferów (przelewy z ZUS do OFE byłyby traktowane nie jako wydatek, ale rozliczenie), ale także dzięki doliczeniu do deficytu sektora zwykle dodatniego wyniku funduszy. Poza tym - obniżają one dług publiczny. W rezultacie program konwergencji, pokazujący sposób, w jaki nasz kraj chce obniżyć deficyt poniżej 3% PKB, nie byłby konieczny.
- Jeśli zakładamy, że OFE są elementem finansów publicznych, Polska nie ma problemu ze spełnieniem kryterium fiskalnego już teraz. Drobne przekroczenie wynika jedynie z faktu, że deficyt nie wynosi 30 mld zł, tylko 30,5 mld zł - twierdzi wiceminister finansów Cezary Mech.
Co będzie jednak, jeśli nie uda się doprowadzić do zmiany stanowiska w sprawie OFE? Przedstawiciele rządu nie chcą się wypowiadać o tym, jak wyglądałby program konwergencji bez OFE w sektorze przed rozpoczęciem negocjacji. Ale 30-miliardowy deficyt - tyle ma wynosić w ciągu kolejnych 4 lat - powiększony o transfery do OFE praktycznie uniemożliwia osiągnięcie relacji 3% PKB w najbliższym czasie. Chyba że przyspieszy i wzrost gospodarczy, i ewentualnie inflacja.