Po wtorkowym wzroście wczoraj przyszedł czas na uspokojenie. Choć utrzymała się dobra atmosfera, to kontrakty nie zyskały już wiele. Odrobiły jedynie prawie w całości to, co straciły w końcówce poprzedniej sesji. Sytuacja pozostaje korzystna dla posiadaczy długich pozycji i zwolennicy inwestowania zgodnie z trendem nie mają innego wyjścia jak poszukiwania okazji do grania na zwyżkę. Można jednak postawić pytanie, czy na obecnym poziomie warto dołączać do trendu, czy lepiej zaczekać na korektę.
Trwająca od prawie dwóch miesięcy zwyżka przypomina ponad 4-miesięczna falę wzrostową, jaka zaczęła się w połowie maja. Rynek sukcesywnie szedł w górę, korekty były dość płytkie, co zakończyło się przyspieszeniem ruchu, rozpoczętym w końcówce sierpnia. Z drugiej strony tygodniowy Stochastic dotarł już do takiego poziomu, przy jakim kończyły się fale zwyżkowe na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Na przełomie 2004 i 2005 r. rzeczywiście tak się stało - szczyt z końca 2004 r. udało się przekroczyć o niecałe 6% (obliczenia odnoszą się do wykresu tygodniowego) i potem nastąpiła mocna korekta. Teraz rynek jest dokładnie w takim samym miejscu - od jesiennego szczytu dzieli niecałe 6%.
Można jednak przyjąć, że rynek okaże się tak silny jak w III kwartale tego roku, kiedy osiągnięcie przez tygodniowy Stochastic takiego poziomu jak obecnie nie zatrzymało wzrostu, a poprzedziło najbardziej dynamiczną jego falę.
W kontekście tych obserwacji kolejne dni mogą okazać się bardzo ważne z punktu widzenia rozwoju zdarzeń na giełdzie. Jeśli rynek zacznie wykazywać oznaki słabości, kontynuacja zwyżki stanie pod znakiem zapytania. Jeśli natomiast z łatwością uda się utrzymać ostatnie zdobycze, to prawdopodobne nastąpi przyspieszenie wzrostu.