W połowie grudnia firma Transnieft przedstawiła wstępny harmonogram dostaw surowca za granicę. Zakładał on m.in. zmniejszenie w 2006 roku dostaw ropy do Orlenu i Lotosu o ok. 10% w stosunku do poziomu dostaw z poprzedniego roku. Dawid Piekarz, rzecznik płockiej spółki, przekonywał nas wówczas, że dotychczas często bywało tak, że wstępne założenia istotnie różniły się od ostatecznych. Tak się jednak nie stało i zmniejszenie dostaw ropy do Polski o 10% zapisano w ostatecznym harmonogramie przesyłu Transniefti.
Jednak, w opinii D. Piekarza, nie stanowi to żadnego zagrożenia dla funkcjonowania Orlenu. Według niego, w nowym roku płocka rafineria będzie otrzymywać tyle surowca, ile potrzebuje. - Zmniejszenie dostaw o 10% to w dużym stopniu efekt porównywania wielkości z początku roku z dostawami pod koniec roku. Tymczasem na początku zapotrzebowanie jest zazwyczaj mniejsze - przekonywał nas rzecznik. - To się wyrówna w drugiej połowie 2006 roku - stwierdził.
Według niego, nawet gdyby w wyjątkowo niesprzyjających okolicznościach okazało się, że ropy potrzeba więcej, firmy pośredniczące będą mogły wycofać część surowca z przesyłu tranzytowego i skierować go na potrzeby polskich rafinerii. - To jednak tylko zawór bezpieczeństwa, z którego najprawdopodobniej nie będziemy nawet musieli korzystać - dodał Dawid Piekarz.