Rok 2006 był jednym z najlepszych w historii dla rynków surowcowych. Indeks CRB mierzący koniunkturę na giełdach towarowych w Chicago i Nowym Jorku urósł o 15,5%. Od końca lat 50-tych zanotowano zaledwie 5 lepszych dla CRB lat. Inwestycje w surowce mogły niejednokrotnie okazać się w minionym roku lepsze niż lokaty w akcje amerykańskich spółek. Podczas gdy roczne tempo zwyżki tamtejszego indeksu akcji S&P 500 systematycznie maleje od 2003 r. (w ub.r. indeks wzrósł zaledwie o 3%), to dynamika CRB jest coraz wyższa. Dla porównania, w 2003 r. surowcowy wskaźnik urósł o 8,9%, a w 2004 r. - o 11,2%.
Miniony rok przyniósł świetną koniunkturę w niemal wszystkich grupach towarów. Spadek cen (o 1,5%) zanotował jedynie subindeks cen mięsa (Livestock), jednak przecenę przyniosła jedynie pierwsza połowa roku - od tego czasu trwa zwyżka. Dość mocno zachowywał się nawet podatny na wahania sezonowe subindeks zbóż, który urósł o 7,9%. Główną siłą napędową CRB były jednak przede wszystkim ceny surowców energetycznych, które poszły w górę aż o 52,3%. Pozostałe trzy subindeksy zanotowały zwyżkę o ponad 20%. O blisko 30% urósł wskaźnik surowców przemysłowych, w którym główną rolę odgrywa miedź.
W piątek indeks CRB miał wartość 331,8 pkt. Aby powrócić do szczytu sprzed czterech miesięcy (336,2 pkt), musiałby urosnąć o 1,3%.