We wtorek Piotr Marciszuk, szef działu edukacyjnego w Polskiej Izbie Książki, zrzeszającej małych i średnich wydawców, zasugerował, że ceny podręczników zależą w największej mierze od kosztów dystrybucji: hurtowni i księgarzy.
- Koszt dystrybucji podręcznika w Niemczech to ok. 12-18% ceny detalicznej książki. U nas 30-35%. Wcale nie chcemy, aby dystrybucja podręczników odbywała się z pominięciem hurtowników. Uważamy jednak, że można usprawnić obecny system. Dążymy do tego, aby faktury za podręczniki odbierała szkoła lub gmina. Teraz wydawcy sprzedają książki hurtownikom a ci - księgarzom - tłumaczył nam wczoraj. Zgodnie z tym modelem hurtownia miałaby być odpowiedzialna za logistykę i transport, a księgarnie - za zamówienia. P. Marciszuk przyznaje, że od wielu hurtowników będzie to wymagało zmiany modelu działalności. - Może to oznaczać, że hurtownie dystrybuujące zarówno książkę szkolną, jak i ogólną będą musiały skoncentrować się na tym drugim segmencie rynku - powiedział.
Duży może więcej
Zmiany proponowane przez wydawców nie podobają się księgarzom. Według danych Biblioteki Analiz, pojedynczych księgarń jest w Polsce ok. 2,5 tys.
Oznaki niezadowolenia księgarzy widać m.in. w internecie. Sprzedaż podręczników z pominięciem księgarń i hurtowni nazywają "patologią".