Reklama

Ile warte są zalecenia specjalistów?

Jedna z podstawowych zasad inwestowania mówi, że nie należy ufać zanadto własnym doradcom. Gdy przyjrzymy się skuteczności rekomendacji wydawanych dla polskiego rynku kapitałowego, zalecenie to nabiera szczególnego wydźwięku. Mimo że analizy niektórych biur maklerskich przynoszą zazwyczaj dobre rezultaty, ogólny obraz jest mizerny.

Publikacja: 17.01.2006 07:29

CA IB zwyciężył w generalnej klasyfikacji efektywności rekomendacji dla spółek z polskiego rynku kapitałowego zwyciężył. Drugą pozycję zajął KBCS. Na trzecim miejscu znalazło się Biuro Maklerskie Banku BPH.

Do klasyfikacji generalnej zakwalifikowano jedynie te domy maklerskie, które spełniły odpowiednie wymagania. Konieczne było wystawienie przynajmniej 10 rekomendacji w ostatnich dwóch latach, czyli od początku 2004 roku. Pod uwagę brane były tylko rekomendacje sugerujące konkretne działania ("kupuj", "sprzedaj", "akumuluj" itp.), których częścią była wycena spółki lub cena docelowa. Przy punktacji pominięto rekomendacje, takie jak "neutralnie" czy "trzymaj". Od wystawienia prognozy dotyczącej akcji spółki musiały upłynąć 3 miesiące, aby możliwa była ocena jej skuteczności. Faktem jest, że część rekomendacji często ma dłuższy horyzont, ale kwartał to wystarczający czas, aby móc porównywać.

Kryteria oceny

Liderów wyłoniono na podstawie kilku kryteriów. Zdecydowanie najistotniejszy był stopień, w jakim średnio realizuje się rekomendacja przez kwartał od wydania. Gdy analitycy zakładają wzrost cen papierów o 10 zł (np. kurs w dniu wydania wynosi 40 zł, a cena docelowa 50 zł), a zwyżka wynosi jedynie 5 zł, to możemy powiedzieć, że rekomendacja zrealizowała się w 50%. Czasami fala wzrostu potrafi przebić rekomendację i ta realizuje się nawet w ponad 200%. Niestety, bywają też sytuacje o wiele mniej wesołe, kiedy ceny spadają mimo prognozowanych zwyżek. Realizacja jest wówczas ujemna.

Trafna realizacja

Reklama
Reklama

Spośród biur biorących udział w klasyfikacji generalnej, najlepiej w tej kategorii wypada KBCS, którego prognozy realizują się średnio w 56%. Drugie miejsce zajmuje CA IB (39%). Na trzeciej pozycji uplasowało się BM Banku BPH z wynikiem 25%. Najgorzej pod tym względem wyglądają sugestie inwestycyjne Biura Maklerskiego BISE, które sprawdzają się w - 80%. Co to oznacza? Że można osiągać naprawdę dobre wyniki, podejmując decyzje dokładnie na przekór wskazówkom tamtejszych fachowców.

Warto też zauważyć, że pod względem realizacji rekomendacji dobrze wypadają zagraniczne instytucje. Zalecenia UBS Warburg są skuteczne w 39%, natomiast DM BH/SSSB (oba biura należą do tej samej grupy kapitałowej, więc na wykresach zostały ujęte jako jedno) w 38%. Niestety, ze względu na małą liczbę rekomendacji, jaka dociera do nas z zagranicy (SSSB - 9, UBS - 3), trudno brać je pod uwagę w klasyfikacji.

Zadbać o bezpieczeństwo

Osoby poszukujące nie tyle dużych zysków, ile bezpieczeństwa na rynku, powinny zwrócić się przede wszystkim ku analizom Bankowego Domu Maklerskiego PKO BP i CA IB. Ceny rekomendowanych akcji w około 70% wykonały w okresie kwartalnym ruch w kierunku, który sugerowały te instytucje. Oznacza to, że po prognozie wzrostu papiery faktycznie wzrosły, a spadków spadły. Wiele biur wypada jednak bardzo niekorzystnie. Na przykład z instytucji biorących udział w generalnej klasyfikacji nie popisał się Dom Maklerski BOŚ, który trafnie wskazuje kierunek ruchu jedynie w 40%. Skrajnym przypadkiem jest Raiffeisen, po którego prognozach ceny podążają w złą stronę aż w 75% przypadków. Z drugiej strony trudno oceniać tu czyjeś umiejętności, biorąc pod uwagę liczbę interesujących nas rekomendacji (4) wydanych przez Raiffeisen od 2004 roku.

Przestrzelone wskazówki

Najbardziej nietrafioną rekomendację wydał Dom Maklerski BOŚ. 5 marca 2004 r. zarekomendował akumulowanie walorów Wilbo Seafood, prognozując cenę 4,70 zł wobec 4,03 zł w dniu wydania. Niestety, już po 3 miesiącach kurs akcji spółki spadł aż do 2,30 zł. Gracze, którzy aż przez kwartał ufaliby w trafność prognoz DM BOŚ, straciliby 43% zainwestowanego kapitału. Najbezpieczniejsze pod tym względem okazują się znów wskazówki BM Banku BPH oraz CDM Pekao. Dobre wyniki osiągają również zagraniczne instytucje, pozostają jednak wciąż te same zastrzeżenia co uprzednio: jest za mało rekomendacji, by wyciągać wnioski.Mówi się, że dla inwestora jest tylko jedna rzecz bardziej bolesna od straty: sytuacja, gdy nie zarobił pieniędzy, chociaż miał taką możliwość. Kierując się wskazówkami biur maklerskich, niejednokrotnie tracimy wiele szans, mimo że wydaje się, iż analitycy powinni wybierać dla nas tylko najkorzystniejsze oferty. Czasami jest tak, iż specjaliści prognozują zniżkę kursu walorów jakiejś spółki, a w rzeczywistości następuje wzrost. Postępując zgodnie z rekomendacją, tracimy wówczas szansę zarobienia być może znacznych pieniędzy. Największej takiej pomyłki dopuścił się Dom Maklerski BOŚ w styczniu 2004 roku. Zarekomendował redukowanie walorów Budimeksu w obawie przed spadkiem ceny z 35,80 zł w dniu wydania do 30 zł. Przez kwartał wartość waloru wzrosła w rzeczywistości do 50,50 zł. Inwestorzy, którzy posłuchali rekomendacji DM BOŚ, musieli sobie zapewne długo wypominać decyzję. Pod tym względem najpewniejsze wydają się Millennium DM i KBCS. Dobrze wypadli też niektórzy mniej aktywni dostawcy rekomendacji, tacy jak BGŻ oraz BISE, którzy właściwie nie zafundowali inwestorom rozczarowań tego typu. Niestety, liczba wydanych przez nich rekomendacji jest zbyt mała, by znalazły się w klasyfikacji. Dobry wynik może być równie dobrze konsekwencją umiejętności analityków, jak i szczęścia.

Reklama
Reklama

Powściągliwi i pracowici

Jeśli chodzi o liczbę wydawanych rekomendacji (nie braną pod uwagę w klasyfikacji), zdecydowanie przoduje Dom Maklerski BZ WBK. Od początku 2004 r. wydał przeszło 80 prognoz dotyczących spółek giełdowych. Część z nich miała zbiorczy charakter. Niedaleko w tyle znajdują się DM BOŚ i Dom Inwestycyjny BRE Banku, z około 70 rekomendacjami na koncie. Najbardziej powściągliwe są zagraniczne instytucje, które ograniczają się do wydania zaledwie kilku rekomendacji. Tu jednak przyczyną może być fakt, że wiele rekomendacji, które być może byłyby nawet pożyteczne, po prostu nie dociera na polski rynek.

Dla optymizmu

nie ma podstaw

Ogólnie rzecz biorąc, efektywność rekomendacji wystawianych na polskim rynku pozostawia wiele do życzenia. Wydawane w ciągu ostatnich dwóch lat i spełniające wyznaczone przez nas kryteria, realizowały się średnio w 9%. Właściwie trudno nawet mówić o trafności analizy, ponieważ kilkuprocentowy ruch może czasami wykonać papier w odpowiedzi na samą wiadomość o wystawieniu rekomendacji. Na przykład na sesji po rekomendacji kupna akcji Prochemu przez Millennium Dom Maklerski, cena walorów skoczyła aż o 5%. Co więcej, tylko 58% rekomendowanych spółek giełdowych zmienia ceny w kierunku prognozowanym przez biura maklerskie i instytucje finansowe. Zdecydowanie nie buduje to najlepszego obrazu rzetelności prognoz analityków. Kolejny raz sprawdza się teza, że w inwestowaniu należy polegać przede wszystkim na samym sobie. Rekomendacje to, oczywiście, cenne wskazówki, a załączone do nich analizy mają wiele przydatnych informacji. Jednak odpowiedzialność za ostateczną decyzję powinna spoczywać na inwestorze.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama