Wczorajsza sesja przyniosła odreagowanie piątkowych spadków na giełdach europejskich. Długa biała świeca powstała na wykresie niemieckiego DAX-a co prawda jeszcze nie zakryła wcześniejszego czarnego korpusu, ale daje nadzieję na kontynuację zwyżki. Tym bardziej że piątkowy spadek nie był jeszcze na tyle silny, by postawić pod znakiem zapytania dotychczasowy trend wzrostowy. DAX znajduje się zaledwie 0,5% poniżej niedawnego szczytu (5542,1 pkt). W tej sytuacji kontynuacja hossy jest bardzo prawdopodobna. Pokonanie wspomnianego szczytu przez indeks może się okazać dobrą okazją do dokupienia akcji niemieckich koncernów.

Moment zakończonej już być może korekty wydaje się nieprzypadkowy z uwagi na zachowanie MACD. Otóż wskaźnik ten odbił się od swojego poprzedniego maksimum z sierpnia ub.r. W średnim terminie oznacza to powstanie negatywnych dywergencji. Z drugiej strony niekoniecznie muszą one zaszkodzić zwyżce w już w najbliższej przyszłości.

Z punktu widzenia naszej giełdy istotny będzie zapewne rozwój wypadków na innych rynkach wschodzących. Można się spodziewać, że podobnie jak w ub.r. silniejsze korekty będą się wiązać z wycofywaniem kapitałów z giełd w całym naszym regionie. Warto zatem obserwować m.in. węgierskiego BUX-a. W perspektywie trzech miesięcy znajduje się on w konsolidacji między październikowym dołkiem (19 703 pkt) a historycznym maksimum z tego samego miesiąca (23 672 pkt). Kluczowym wsparciem wydaje się linia trendu wzrostowego biegnąca po serii dołków począwszy od maja 2004 r. Obecnie znajduje się ona na wysokości ok. 21 270 pkt.

W lepszym położeniu znajduje się czeski PX 50. Na początku stycznia przebił on październikowy szczyt, dając tym samym sygnał kupna. Maksimum to (1478 pkt) stało się w konsekwencji krótkoterminowym wsparciem. Nawet jednak po jego ewentualnym przebiciu nie będzie powodów do paniki. Poważniejsze wątpliwości co do kontynuacji hossy w najbliższych miesiącach pojawiłyby się po spadku indeksu poniżej 1400 pkt.