Wtorkowa sesja przyniosła akcjonariuszom Kompapu dużo powodów do zadowolenia. Wprawdzie na otwarciu za jeden walor spółki płacono 4,61 zł (na poniedziałkowym zamknięciu - 4,59 zł), ale w ciągu zaledwie dwóch godzin podskoczyła do 6,6 zł. Dodatkowo notowaniom spółki towarzyszyły wysokie obroty. Właściciela zmieniło prawie 417 tys. akcji, czyli ponad 30% papierów będących w wolnym obrocie. Dla porównania, w 2005 r. średni wolumen na sesji wyniósł 15 tys. akcji.

Powodów tak dużego zainteresowania Kompapem trudno doszukać się w jakichkolwiek oficjalnie publikowanych komunikatach spółki. Co o tym sądzi zarząd? - W tej chwili nie ma podstaw do radykalnych skoków cen naszych akcji. Wszystkie istotne informacje przekazujemy w komunikatach, a te raczej nie stanowią uzasadnienia obecnych zmian - uważa Wiesław Judycki, prezes Kompapu. Dodał jednocześnie, że spółka na razie nie ma informacji, które mogłyby stanowić podstawę do wydania nowego komunikatu. Mimo stosunkowo wysokiego wolumenu na razie nikt z głównych akcjonariuszy nie informował o zmianie posiadanego pakietu. - Nie mamy żadnych informacji na temat osób kupujących lub sprzedających nasze akcje podczas ostatnich sesji - twierdzi Wiesław Judycki. Z ostatnich doniesień wynika, że niezmiennie największym pakietem walorów Kompapu dysponuje Ryszard Krauze (z Prokom Investments). Ma 22,93% głosów. 7-proc. udziały ma Bank Austria oraz Prokom Software. Ponad 5% głosów posiada jeszcze Jerzy Grzanka.

Kurs Kompapu stopniowo rośnie od drugiej połowy listopada, kiedy wynosił ok. 3 zł. Firma ma słabe wyniki finansowe. Kwartalne straty ponosi od połowy 2002 r. Dodatkowo spółka systematycznie odnotowuje spadek przychodów. Po trzech kwartałach 2005 r. firma wykazywała 1,8 mln zł straty netto, przy sprzedaży wynoszącej 7,3 mln zł. - Najgorsze wyniki wypracowaliśmy w 2004 r. Ostanie dane za IV kwartał są już lepsze - mówi prezes Judycki.