Giełdy zachodnioeuropejskie przeżywają pierwszą silniejszą korektę w ostatnich miesiącach. Niemiecki DAX oddalił się od niedawnego szczytu (5542,1 pkt) o blisko 2,5%. Tak silnej korekty nie notowano od końca października ub.r. Indeks zbliża się tym samym do pierwszego istotnego zniesienia (23,6%) fali wzrostowej trwającej właśnie od tego czasu. Sytuacja jest też o tyle wyjątkowa, że jeśli najbliższe dwie sesje nie przyniosą zdecydowanego odbicia, to drugi tydzień z rzędu DAX zakończy na minusie.
Te wydarzenia nie przesądzają jeszcze o końcu średnioterminowego trendu zwyżkowego, ale zapowiadają najprawdopodobniej przynajmniej to, że o dalszy stabilny wzrost nie będzie już tak łatwo. Być może DAX wkracza w fazę podobną do wydarzeń z okresu sierpień-wrzesień ub.r. Wówczas po okresie stabilnej zwyżki indeks przeżywał znacznie większe wahania i wzrost zmienności. Ustanawianie kolejnych szczytów trendu było coraz trudniejsze i zajmowało zdecydowanie więcej czasu. Dopiero po dwóch miesiącach takiego żmudnego pięcia się w górę, nadeszło październikowe załamanie.
Przecena trwa także w USA, jednak w tym przypadku nie jest ona specjalnie niczym nowym. Podobne spadki S&P 500 notował w grudniu, po czym nadeszło silne wybicie w górę na początku stycznia. Kluczowa dla dalszego rozwoju wydarzeń może być obrona wsparcia wynikającego z grudniowego szczytu S&P 500 - 1272,7 pkt. Jeśli uda się je obronić, to niekoniecznie będzie to oznaczało powrót stabilnej zwyżki, takiej jak np. w listopadzie. Możliwe, że rozpocznie się raczej okres przejściowej konsolidacji blisko szczytu.
Zastanawiające jest przy tym zachowanie indeksu wobec niedawnego długoterminowego oporu wynikającego z górnego ramienia dwuletniego klina zwyżkowego. Na początku stycznia indeks przebił tę barierę, co można było interpretować jako długoterminowy sygnał kupna. Wygląda jednak na to, że sygnał ten był fałszywy, bo indeks zaczyna wracać do formacji klina.