Rok 2006 r. rozpoczął się pod znakiem zmian regulacyjnych. Nie ma już Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty. 14 stycznia zastąpił go Urząd Komunikacji Elektronicznej, którego szefostwo objęła - jak zapowiadała czasowo - Anna Streżyńska, wiceminister transportu i budownictwa. Wcześniej publicznie opowiadała się za przyspieszeniem liberalizacji rynku telekomunikacyjnego, w tym np. uwolnieniem segmentu abonamentu (przez wprowadzenie hurtowego dostępu do sieci) w telefonii stacjonarnej, który alternatywni wobec Telekomunikacji Polskiej operatorzy nazywają "ostatnim bastionem" do zdobycia. Program przygotowany przez resort transportu i budownictwa na lata 2006-2007 zakładał także dbałość o konkurencję na rynku dostępu do internetu.
Sporych zmian można się spodziewać w segmencie telefonii komórkowej, w którym usługami UMTS zadebiutować ma firma P4 (stowarzyszona spółka Netii), a po rozstrzygnięciu przetargu na częstotliwości GSM być może także kolejny nowy operator (startują w konkursie m.in. Telekomunikacja Kolejowa i Telefonia Dialog). Dla Netii i jej islandzkiego partnera, a także tzw. MVNO (operatorów telefonii nie posiadających własnej sieci) jedną z najistotniejszych kwestii będzie, czy regulator wprowadzi tzw. roaming krajoDo wielkich niewiadomych należą: wpływ możliwości przenoszenia numerów z sieci do sieci w ślad za klientem (operatorzy komórkowi ogłosili, że oferują taką sposobność 16 stycznia) oraz efekt coraz większej popularności telefonii VoIP na rynkowe udziały operatorów stacjonarnych. Według Michała Marczaka, analityka Domu Inwestycyjnego BRE Banku, kluczowe dla rozwoju tej ostatniej usługi jest upowszechnienie się szerokopasmowego dostępu do internetu.
Według analityka DI BRE Banku, liberalizacja rynku spowoduje największe zmiany w segmencie telefonii stacjonarnej. Przedstawił swoje prognozy, choć zaznaczył, że są obarczone dużym ryzykiem błędu. I tak, analityk spodziewa się, że liczba użytkowników tradycyjnych usług wąskopasmowych (PSTN) Telekomunikacji Polskiej będzie się systematycznie kurczyła na rzecz dostępu szerokopasmowego. Szacuje, że do 2010 roku około 20% wszystkich łączy TP wydzierżawią od spółki operatorzy alternatywni, a TP będzie pobierać z tego tytułu jedynie opłatę dzierżawną. Około 20% klientów TP będzie korzystało z abonamentu u innego operatora. W 2006 r. - prognozuje - do TP będzie należało ciągle ponad 11 milionów linii, ale większy udział będą miały łącza ADSL, a spadnie liczba POTS i ISDN. Do TP będą należały 333 linie, których użytkownicy będą płacić abonament komu innemu. Udział alternatywnych operatorów w segmencie rozmów lokalnych wyniesie już 22%, a w międzynarodowych aż 43%. ARPU Telekomunikacji Polskiej spadnie do 56,7 zł i w kolejnych latach nadal będzie traciło wartość.
Inaczej ma być w telefonii komórkowej. M. Marczak sądzi, że 2006 r. będzie ostatnim rokiem spadku ARPU w Orange. Uważa, że - tak jak to zapowiadał PTK Centertel - wskaźnik będzie rósł, dzięki wzrostowi udziału usług transmisji danych w przychodach firmy.
Analityk spodziewa się, że penetracja rynku liczona kartami SIM w 2006 r. wyniesie 86%, a 100% osiągnie w 2009 r. Wejście czwartego operatora telefonii komórkowej spowoduje spadek udziałów już działających firm, przy czym Polkomtel i Polska Telefonia Cyfrowa stracą więcej niż Orange - uważa M. Marczak. W 2008 r. udział w rynku operatora ma wynieść 32% (w 2006 r. 34%) i utrzymać się przez kolejnych kilka lat.