Według informacji "Financial Times", UniCredito (które kontroluje już Pekao, ale ciągle czeka na zgodę KNB na przejęcie BPH) jest skłonne zmniejszyć tempo zwolnień w połączonych bankach do 1 tys. osób rocznie przez 3-4 lata. - Nie sądzę, żeby deklaracje UniCredito przekonały rząd polski - mówi Marek Juraś, analityk BZ WBK. - Zwolnienia jako argument przemawiający przeciwko fuzji banków były dobre propagandowo w czasie wyborów. Myślę, że dla rządu jest to teraz jedna z mniej znaczących kwestii. Dlaczego umieszczenie w strategii PKO BP redukcji zatrudnienia o około 4,5 tys. osób w najbliższych trzech latach nie wzbudza podobnych protestów?
Nie zawsze prezes decyduje
Włosi chcą także zagwarantować Polakom funkcje na najwyższych szczeblach władzy w nowej instytucji oraz połowę miejsc na innych stanowiskach. - Już teraz połowa menedżerów w tych bankach to Polacy. Nie zmienia to faktu, że ważniejsze jest, kto faktycznie podejmuje decyzje. Może to być członek zarządu, niekoniecznie prezes - mówi Piotr Palenik, analityk ING Securities. Teraz w radzie nadzorczej i zarządzie Pekao zasiada 7 Polaków i 9 obcokrajowców. W BPH na 19 członków władz, 11 to Polacy.
Nie chcą mówić
o kompromisie