O wczorajszej sesji możemy właściwie zapomnieć. Małe wahania, przy niskiej aktywności nie będą z pewnością podstawą do jakichś poważniejszych rewizji oceny sytuacji rynkowej. Cała sesja to właściwie jedna wielka konsolidacja, która swoją rozpiętością wpisuje się w poprzednie dni. Fakt, że działo się to na małych minusach nie ma tu nic do rzeczy. Spadek w stosunku do piątkowego zamknięcia jest na tyle mały, że niczego nowego nie wnosi.
Nie ma sensu biadolić na marazm, za to zmuśmy się do poszukania jakichkolwiek wskazówek. Pierwszą może być sama niska aktywność w czasie spadku, która sugeruje raczej jego korekcyjny charakter. Tym samym wydaje się, że sytuacja nadal jest kontrolowana przez popyt. Drugą jest miejsce wystąpienia tej konsolidacji. Po pierwsze znajduje się ona tuż pod szczytami, co raczej skłania do oczekiwania na dalszą zwyżkę cen. Po drugie ma ona miejsce po wcześniejszym wyjściu cen nad poprzedni szczyt, a następnie powrocie pod jego poziom. Gdyby miało to sygnalizować słabość rynku, to ten powinien się już walić na łeb, na szyję. Okazuje się, że kursy jednak nie spadają, co raczej wskazuje na czasowe zatrzymanie wzrostu niż skutek poważniejszej słabości. Nie wspominam tu nawet o ewentualnej zmianie trendu, bo na razie nie ma żadnych ku temu przesłanek.
Dzisiejsza sesja wcale nie musi się wiele różnić od tego, co było wczoraj, choć można oczekiwać większej aktywności inwestorów instytucjonalnych. Obrót na kasowym skupił się (ponad 40% całości) jedynie na dwóch spółkach. Były to KGHM i PKN i tylko ich kursy poważniej się zmieniały. Można mieć nadzieję, że dziś będzie ciekawiej za sprawą zbliżającego się ogłoszenia decyzji RPP i FOMC. Przypominam, że w południe przerwiemy handel i uczcimy 3 minutami ciszy ofiary katowickiej katastrofy.